Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Gop miasto wielu miast

Od Dąbrowy Górniczej na północnym wschodzie aż po Gliwice na południowym zachodzie rozciąga się na powierz­chni ponad 2,7 tys. km kw. jedyny w Polsce i jeden z nie­licznych w Europie ośrodek miejski. Górnośląski Okręg Przemysłowy, nazywany nie bez racji miastem wielu miast, położony w północnej części Górnośląskiego Zagłębia Wę­glowego, jest miejscem niebywałej koncentracji przemy­słu — kopalń, hut, elektrowni, koksowni, fabryk przemy­słu maszynowego, chemicznego, włókienniczego. Na tej niewielkiej przestrzeni skupiło się 13 dużych miast — Będzin, Bytom, Chorzów, Czeladź, Dąbrowa Górni­cza, Gliwice, Katowice, Mysłowice, Ruda Śląska, Siemia­nowice Śląskie, Sosnowiec, Świętochłowice i Zabrze. Ota­czają je silnie uprzemysłowione i zurbanizowane mniejsze miasteczka i osady. W ostatnich kilkunastu latach na po­łudnie od Katowic rozwinął się wielki ośrodek miejski — Tychy, liczące obecnie 154 tys. mieszkańców, które wraz z pobliskim Mikołowem ciążą coraz wyraźniej ku Katowi­com i GOP. W GOP żyje i pracuje ponad 2,2 min ludzi. Gęstość za­ludnienia przekracza 820 mieszkańców na 1 km kw. 92 proc. wszystkich mieszkańców GOP — to ludność miejska. Tak mówi statystyka, lecz w praktyce nawet ci, którzy miesz­kają na wsi o ile jakiekolwiek osiedle w GOP można nazwać wsią są związani z przemysłem i miastem, jeżdżąc tam do pracy, na zakupy, do kina, czy teatru. Specyficzną cechą miast GOP-u jest ich wzajemne prze­nikanie się, zrastanie w jedną całość. Granice miast są w większości umowną linią ułatwiającą tylko administrację. Granicą jest nieraz ulica, jezdnia. Często tylko tablice informacyjne są jedynym punktem rozdzielającym, jak to jest np. między Chorzowem i Katowicami, gdzie po jed­nej stronie ul. Dzierżyńskiego rozciąga się największe katowickie osiedle mieszkaniowe TYSIĄCLECIE, a po dru­giej, już w Chorzowie, Wojewódzki Park Kultury i Wypo­czynku. To bliskie sąsiedztwo ma swoje dobre i złe strony. Trzeba je przyjąć z całym dobrodziejstwem inwentarza w spadku po przeszłych latach. Aglomeracja ta rozwinęła się w ciągu ostatnich 100 lat, na bazie bogatych pokładów węgla. Nikt przy narodzinach miast GOP nie zwracał uwagi na piękno i funkcjonalność zespołów miejskich, ochronę środowiska naturalnego, nikt nie dbał o zapewnienie przestrzeni dla nowych domów. Zabudowa była chaotyczna, dyktowana po­trzebami i interesem poszczególnych właścicieli zakładów przemysłowych. Dlatego w centrum miasta huty sąsiadują z budynkami mieszkalnymi, dlatego też tu właśnie powsta­ły osławione śląskie familoki, w których gnieździli się ro­botnicy z rodzinami i eleganckie, choć nieliczne, kamieni­ce secesyjne dla kadry administracyjnej i technicznej za­kładów. Ten układ miast przetrwał w wielu przypadkach jeszcze do dziś. Miasta nie zniszczone wojną dopiero w ostatnich kilku­nastu latach zaczęły gwałtownie zmieniać oblicze. Powsta­ją nowe osiedla mieszkaniowe, ciągi komunikacyjne, centra handlowe. W tych przedsięwzięciach pomaga bliskie są­siedztwo. Miasta wspólnie realizują inwestycje komunalne i komunikacyjne, koordynują plany rozwojowe. Przykładem takiej ścisłej współpracy są Chorzów, Ruda Śląska i Świę­tochłowice. Pogłębia to procesy integracyjne miast GOP, dzięki koncentracji środków umożliwia realizację kosztow­nych, lecz niezbędnych dla każdego miasta inwestycji. Po­wstają takie obiekty np. handlowe, służące mieszkańcom kilku miast. Takim jest m.in. oddany do użytku w 1978 roku duży dom handlowy Nowosam ROŻDZIEN, usytuowany przy trasie E-16 na granicy między Katowicami i Sosnow­cem. O GOP można by jeszcze dużo pisać. Nie odda to jed­nak w pełni charakteru tego regionu. GOP trzeba zwiedzić. Można zacząć w każdym mieście 1 w każdym punkcie. Będzin — miasto liczące około 74 tys. mieszkańców — położone jest w północno-wschodniej części GOP w odle­głości 11 km od Katowic nad Czarną Przemsza. Sąsiaduje od zachodu z Czeladzią, od wschodu z Dąbrową Górniczą, od południa z Sosnowcem. Stare miasto zachowało po części jeszcze średniowieczny układ ulic z fragmentami miejskich murów obronnych z dwoma basztami z ok. 1364 r., pałac gzichowski z XVIII w. będący obecnie siedzibą Domu Kultury i wreszcie najcie­kawszy obiekt — zamek będziński na Górze Zamkowej od­restaurowany w 1956 r., który jest siedzibą muzeum. Zamkiem też wiążą się najstarsze dzieje miasta. Już w XIII w. był on punktem obronnym i skupiał wokół sie­bie, u podnóża skalistego wzniesienia podgrodzie. Kazimierz Wielki zbudował murowaną warownię i w 1358 r. nadał Będzinowi prawa miejskie. W 1365 r. miasto otrzymało mury miejskie, chronią je przed częstymi w rejonie granicz­nymi napaściami. Prawo do składowania soli nadane mia­stu przez Kazimierza Jagiellończyka w 1464 r. stało się źró­dłem bogactwa mieszczan i rozwoju gospodarczego. W 1616 r. pożar zniszczył miasto i zamek. Po odbudowie zamek najechali i złupili Szwedzi w 1655 r. Do upadku wa­rowni przyczynili się Hohenzollerowie, którzy otrzymali go od rządu pruskiego po II rozbiorze Polski i oddali w pry­watną dzierżawę. Przeznaczony do rozbiórki na skutek wa­lenia się murów w 1825 r. ocalał dzięki remontowi w 1833 r. Niewiele to pomogło i w następnych latach zamek niszczał coraz bardziej. Plany odbudowy zostały zrealizowane do­piero po wojnie, w latach 1955—56. Z upadku po wojnach szwedzkich Będzin podniósł się do­piero w XIX w., gdy w mieście powstała duża kopalnia węgla kamiennego KSAWERY i huty cynkowe. W 1858 r. miasto znalazło się na szlaku kolei warszawsko-wiedeńskiej. Przemysł był przyczyną rozbudowy Będzina i jego wyjścia poza obręb dawnych murów miejskich. W mieście stosunkowo wcześnie ukształtowała się silna, świadoma klasa robotnicza. W okresie międzywojennym Będzin znany był z radykalnych nastrojów proletariatu. Nieprzypadkowo więc prześladowania okupanta szczegól­nie silnie dotknęły mieszkańców miasta. Będzin jednak dość szybko zaleczył wojenne rany. Obecnie jest on ważnym ośrodkiem przemysłowym. Naj­ważniejsze zakłady przemysłowe miasta to: huta BĘDZIN, kopalnia węgla, elektrownia, wytwórnie narzędzi, jeden z nowocześniejszych zakładów obuwniczych, zakłady me­talowe.

Regiony turystyczne

Pojezierze Wałeckie stanowi jednostkę geograficzną po­łożoną między dolną Gwdą i Drawą, w północno-zachod­niej części województwa. Rozległe kompleksy leśne, często lasów liściastych i mieszanych, szereg dużych jezior, uroz­maicona rzeźba terenu stanowią o dużej atrakcyjności tego regionu. Jest on doskonałym terenem dla uprawiania tu­rystyki pieszej i kolarskiej, a także nadaje się na dłuższe pobyty wczasowe. Atrakcję innego rodzaju stanowią liczne miejsca upamiętnione walkami żołnierzy I Armii Wojska Polskiego w 1945 r. o przełamanie Wału Pomorskiego. Zabytków jest na Pojezierzu Wałeckim niewiele. Centrum turystycznym Pojezierza jest Wałcz, dogodnymi punkta­mi wypadowymi do wędrówek po Pojezierzu są także Człopa i Tuczno, położone przy zachodnim jego skraju oraz Jastrowie położone na skraju wschodnim.Okolice Złotowa, zwane też Ziemią Złotowską lub Złotowszczyzną to region posiadający wiele pamiątek zwią­zanych z heroiczną postawą patriotyczną ludności polskiej i jej walką z naciskiem germanizacyjnym. Złotów, Zakrze­wo, Święta, Buczek Wielki, Kleszczyna, Sławianowo i wiele innych miejscowości posiada bogatą historię obrazującą działalność polonijną sprzed pięćdziesięciu i więcej lat. Ziemia Złotowska posiada kilka cennych zabytków archi­tektury, a pięknem krajobrazu wyróżniają się okolice Kiełpina w północnej części regionu , gdzie położone jest najwyższe wzniesienie woj. pilskiego — Brzuchowa Góra o wysokości 208 m n.p.m. oraz otoczenie jeż. Borówno koło Kujanu. Najdogodniejszymi punktami wyjścia dla wycieczek po Złotowszczyźnie są Złotów, Krajenka oraz Jastrowie.Chodzież uważana jest za najładniej położone miasto Wielkopolski. Wysokie wzgórza, jeziora, lasy o urozmai­conym drzewostanie decydują o dużej atrakcyjności tego regionu, często określanego mianem Szwajcarii Chodzieskiej. Jest to stosunkowo niewielki obszar obramowany od północy doliną Noteci, od południa płaskimi polami zandrowymi. Chodzież posiada dobrze rozbudowaną bazę turystyczną — dom wycieczkowy, hotel, liczne restauracje, kąpieliska, gęstą sieć szlaków — umożliwiającą odbywa­nie turystycznych eskapad zarówno latem jak i zimą. Piesze wędrówki w rejonie Gontyńca — najwyższego wzniesienia okolic Chodzieży — należą do najciekawszych nie tylko w Pilskiem, ale i w całej Wielkopolsce.W odróżnieniu od poprzednich regionów o atrakcyjności okolic Wągrowca decydują w głównej mierze zabytki architektury. Znajdują się one m. in. w Gołańczy ruiny zamku gotyckiego , Łeknie gotycki kościół , Tarnowie Pałuckim cenny drewniany kościół z XVII wieku , Srebr­nej Górze klasycystyczny dwór , Wągrowcu gotycki i barokowy kościół , Siernikach klasycystyczny zespół pałacowy . Okolice Wągrowca stanowią część ciekawego m. in. pod względem etnograficznym regionu Pałuk. Sam Wągrowiec jest też miejscowością o dobrych warunkach rekreacyjnych. Miasto położone na skraju lasów, nad pięknym jeziorem posiada bogatą bazę turystyczną. W; rol­niczym krajobrazie dalszych okolic miasta urozmaicenie stanowią liczne jeziora.Podobnie jak do okolic Chodzieży, również do okolic Czarnkowa przylgnęło określenie „Szwajcarii”. Na nie­wielkim obszarze w trójkącie między miejscowościami: Czarnkowem, Lubaszem i Gorajem spotkać można nie­zwykłe bogactwo form krajobrazowych. Stroma krawędź doliny Noteci, wysokie wzgórza morenowe o prawie urwis­tych stokach, głębokie doliny sprawiają, że niektóre z pej­zaży czarnkowskich przypominają widoki podgórskie. W Czarnkowie znajdują się rzadko spotykane na nizinach urządzenia sportowe: tor saneczkowy oraz skocznia nar­ciarska. Cenne zabytki architektury sakralnej położone są w Czarnkowie i Lubaszu. W lasach na północ od Gora­ju, na skarpie doliny Noteci wznosi się neorenesansowy zamek z pocz. XX w. W Lubaszu znajduje się ośrodek wczasowy nad Jez. Dużym. Turystyczną penetrację „Szwaj­carii” ułatwiają szlaki znakowane, z których najciekaw­szym jest szlak niebieski z Goraju Zamku do Czarnkowa.Puszcza Notecka stanowi potężny kompleks leśny porasta­jący wydmowy obszar Międzyrzecza Warciańsko-Noteckie-go. Lasy Puszczy zajmują powierzchnię ok. 130 tys. ha. Ciągną się na przestrzeni ok. 100 km od Obornik na wscho­dzie, po Santok oraz Skwierzynę na zachodzie i położono są na terenie województw pilskiego, poznańskiego i gorzow­skiego. W Puszczy występują różne rodzaje wydm: wałowe po­przeczne o układzie północ-południe , podłużne i parabo­liczne o wierzchołkach zwróconych w kierunku wschod­nim . Najbardziej typowy obszar wydmowy rozciąga się na wysokości Międzychodu i Wronek, gdzie przeważają wydmy poprzeczne z zagiętymi ku zachodowi końcami — tworząc skomplikowany labirynt wzgórz i dolin. Wysokość ich wynosi średnio 20 m, często jednak dochodzi do 30 m, osiągając kulminację na Wielkiej Sowie — 42 m wyso­kości względnej 93 m n.p.m. . Z wyższych wzniesień wydmowych, na których często stoją wieże obserwacyjne ochrony przeciwpożarowej, rozciągają się piękne widoki na bezmiar pofałdowanych lasów Puszczy. Jednogatunkowe lasy Puszczy Noteckiej bardzo podatne na zniszczenie przez szkodniki, zostały nieomal całkowicie zrujnowane przez gąsienice sówki choinówki w latach 1922—1924. Obecnie większość lasów Puszczy stanowią drzewostany sosnowe ok. 50-letnie. Lasów liściastych jest 6 %>, głównie na pobrzeżu, nad wodami. Wędrówka drogami Puszczy Noteckiej, choć może nieco monotonna, posiada wiele specyficznego uroku. Szczegól­nie godna polecenia jest jesienią, gdy przy drogach kwit­ną wrzosy, a lasy obfitują w grzyby. W województwie pilskim dogodnymi punktami wypado­wymi w lasy Puszczy Noteckiej są od północy Lubasz, Wieleń , Miały a od południa Wronki. Przez centrum Pu­szczy wiedzie niebieski szlak turystyczny z Goraju przez Miały, Marylin do Sierakowa.

Kultura i Przemysł

Zycie kulturalne województwa ma bogate tradycje i ży­we tętno dnia dzisiejszego. Działają tu teatry dramatyczne, opery i operetka, Wielka Orkiestra Symfoniczna PRiTV, Państwowa Filharmonia Śląska, orkiestra Filharmonii ROW, teatr lalkowy. 1 Ogólnopolską i nie tylko renomą cieszą się zwłaszcza placówki muzyczne. Muzykowanie na Śląsku było zresztą zawsze popularne, co szło w parze zarówno ze znajomością muzyki, jak i rodzeniem się wybitnych talentów. Stąd przecież pochodzi laureat Konkursu Chopinowskiego — Krystian Zimerman i świetni pianiści: Lidia Grychtołów-na, Piotr Paleczny, kompozytorzy: Henryk Mikołaj Gó­recki, Witold Szalonek, Bolesław Szabelski, Bolesław Woytowicz, słynni dyrygenci: Kazimierz Kord i prowadzą­cy od 25 lat orkiestrę Państwowej Filharmonii Śląskiej, Ka­rol Stryja. Rozwijaniu kultury muzycznej i poszukiwaniu nowych talentów służy wiele imprez, takich jak Konkurs Kompozytorski im. Grzegorza Fitelberga, organizowany przez WOSPRiTV, jak i popularyzatorskie akcje prowadzo­ne dla dzieci i młodzieży przez filharmonię. Placówki te prezentują bogaty i zróżnicowany repertuar. Od najtrud­niejszych utworów aż po muzykę popularną, graną przez Filharmonię Górniczą w Zabrzu. Teatry oprócz codziennych przedstawień są gospodarza­mi kilku imprez o znaczeniu ogólnopolskim. Śląska Wiosna Teatralna, Festiwale Dramaturgii Krajów Socjalistycznych, będące uzupełnieniem Festiwalu Dramaturgii Rosyjskiej i Radzieckiej cieszą się niesłabnącym powodzeniem. Szeroko znane jest Muzeum Górnośląskie z siedzibą w Bytomiu i oddziałami w wielu miastach regionu. Posia­da ono w działach: sztuki polskiej i obcej, archeologii, etno­grafii, historii oraz przyrody ponad pół miliona ekspona­tów. Obraz życia kulturalnego na Śląsku nie byłby pełny bez uwzględnienia społecznego ruchu kulturalnego, którego początki sięgają czasu zaborów. W Katowickiem działa po­nad 20 towarzystw regionalnych, organizujących różnora­kie imprezy, dni poszczególnych miast, opiekujących się zabytkami, tworzących w miejscach swego działania nie­powtarzalną atmosferę.Obecnie w województwie działa 7 wyższych uczelni: Uni­wersytet Śląski, Politechnika Śląska, Śląska Akademia Me­dyczna, Akademia Ekonomiczna, Akademia Muzyczna, Aka­demia Wychowania Fizycznego oraz Wydział Grafiki ASP. W uczelniach tych pracuje 4 tysiące nauczycieli akademic­kich, wiążących pracę dydaktyczną i naukową z badaniami na potrzeby przemysłu. Zdobywa w nich wiedzę 46 tys. stu­dentów. W województwie rozwinięta jest bardzo dobrze sieć pla­cówek naukowo-badawczych pracujących bezpośrednio na potrzeby przemysłu. W 100 resortowych instytutach i mniej­szych ośrodkach badawczych pracuje 2 tysiące samodziel­nych pracowników nauki. Badania takich placówek jak in­stytuty: Metali Nieżelaznych, Metalurgii Żelaza i Spawal­nictwa z siedzibami w Gliwicach, Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu, Głównego Instytutu Górnictwa, Centrum Ochrony Środowiska i Śląskiego Instytutu Naukowego w Katowicach są pod wieloma względami prekursorskie nie tylko w skali kraju. Działają też tu oddziały instytutów ogólnopolskich. Łącznie w zapleczu naukowo-badawczym przemysłu pracuje 50 tysięcy ludzi. W 1975 r. powołano Oddział Polskiej Akademii Nauk w Katowicach. Było to ważne wydarzenie, nobilitujące osiągnięcia nauki województwa i jednocześnie stwarzające instytucjonalne warunki do jej dalszego rozwoju, służące­go regionowi i całej Polsce. Obecnie działa tu 7 placówek PAN zatrudniających 150 pracowników naukowo-badaw­czych. W województwie pracuje 15,3 proc, krajowych zakła­dów przemysłowych i 8,9 proc. przedsiębiorstw budowlano–montażowych, które dają ponad 1/5 eksportu i 17,2 proc. globalnej produkcji przemysłowej kraju. Katowickie daje niemal 98 proc. węgla kamiennego, 31,8 proc. koksu, 51 proc. stali surowej, 46,7 proc. wyrobów walcowanych oraz całą produkcję cynku i ołowiu. Nie bez racji więc region ten nazywany jest przemysłowym sercem Polski. Katowickie to przede wszystkim górnictwo i hutnictwo, i choć w ostatnich latach rozwijają się dynamicznie inne gałęzie przemysłu, nadal te dwie dziedziny dominują w go­spodarce województwa, podobnie jak kopalniane wieże wy­ciągowe w krajobrazie śląskim. Wielkie znaczenie mają także oddawane do użytku no­we kopalnie i modernizacja oraz rozbudowa już istnieją­cych. W 1977 r. budowlani przekazali górnikom nowe ko­palnie: PIAST, ŚLĄSK i XXX-LECIA PRL, a w 1979 r. ko­palnię ZMP. Rozbudowano m.in. kop. ZIEMOWIT — naj­większą w Polsce, dającą w ciągu doby ponad 20 tys. ton węgla, ZABRZE, SOŚNICA, SZCZYGŁOWICE, JANKOWI-CE. Osiągnięciem technicznym na skalę światową było do­tarcie do pokładów węgla zalegających poniżej 1 km głę­bokości w kop. HALEMBA, której otwarcie nastąpiło 11 VII 1980 r. W 1976 r. uruchomiono Hutę KATOWICE. Obecnie produkuje się w hucie 70 gatunków stali, nieraz o bardzo skomplikowanej technologii. Ale hutnictwo województwa to nie tylko Huta KATOWI­CE, choć ten kombinat jest miarą nowoczesności i postępu w tej dziedzinie gospodarki. Hutnictwo regionu, nie zniszczo­ne podczas wojny, w latach czterdziestych i pięćdziesiątych dawało ponad 80 proc. wyrobów hutniczych. Niedoinwesto­wanie starych zakładów w latach sześćdziesiątych spowo­dowało wiele zakłóceń, które dopiero teraz zaczynają ustę­pować, dzięki prowadzonej modernizacji i rozbudowie wiekowych zakładów. W hucie FLORIAN uruchomiono nowoczesny wydział blach ocynkowanych, w BATORYM — oddział kowarek dla stali narzędziowej, w BAILDONIE — wydział płytek wieloostrzowych. Pozwoliło to na podjęcie nowej, poszukiwanej przez polski przemysł i zagranicznych odbiorców produkcji: m.in. blach kadłubowych, rur kotło­wych, taśm nierdzewnych o dużej plastyczności, elektrod. Równie szybko rozwija się hutnictwo metali nieżelaz­nych. Przykładem tego jest jedna z nowocześniejszych v/ świecie walcownia taśm w Hucie Metali Nieżelaznych SZOPIENICE, której wyroby już zdobyły sobie uznanie na rynkach zagranicznych. Katowickie to także potężny ośrodek energetyczny. Miej­scowe paliwo — węgiel — jest wykorzystywane do pro­dukcji energii elektrycznej. Obecnie 4,1 proc. produkcji przemysłowej województwa jest dziełem energetyków. Ostatnio rozbudowuje się intensywnie bazę energetyczną regionu. Często zapomina się, że Katowickie to nie tylko kopal­nie i huty, że przezwyciężono tu swoistą monokulturę tech­niczną. Przemysł metalowy i maszynowy dają 16,7 proc. produkcji województwa. Silniki okrętowe III generacji ze świętochłowickiej ZGODY, maszyny hutnicze z zawierciań­skiej FOC PONAR, nowoczesny osprzęt budowlany z Cze­chowic to tylko niektóre z produktów. I wreszcie Fabryka Samochodów Małolitrażowych w Tychach, w której na po­czątku 1979 r. zjechał z taśmy 500-tysięczny egzemplarz ,,Fiata 126p”. W Katowickiem szyje się znakomite ubrania w ZPO BYTOM, ZPO TARMILO. Nowy zakład obuwniczy w Będzinie osiągnął w przyspieszonym tempie pełną moc produkcyjną. Szwankuje jednak komunikacja. Przestarzały układ ko­munikacyjny pęka w szwach i wymaga gruntownej prze­budowy. Powstały nowe, bezkolizyjne węzły komunikacyj­ne trasa Katowice — FSM drogi, obwodnice. Tu przecież krzyżują się najważniejsze drogi międzynarodowe — E-16 i E-22. W ciągu roku komunikacja miejska przewozi około 725 min pasażerów. Osobną kwestią jest transport kolejowy. Zagęszczenie li­nii i szlaków należy do największych w świecie. Dość po­wiedzieć, że w województwie przebiega ponad 40 proc. torów całej sieci PKP.

Folklor

Elementy śląskiej kultury ludowej są nadal kultywowa­ne, choć wysoki stopień uprzemysłowienia województwa i unifikacyjne wzorce kulturowe nie sprzyjają zachowa­niu tradycji. W przeszłości ta właśnie polska kultura lu­dowa była jednym z głównych czynników podtrzymania polskiej świadomości narodowej i oporu przeciw germani­zacji. Najbardziej charakterystycznym przejawem folkloru jest nadal żywa śląska gwara o czystym, staropolskim brzmieniu, zachowana w swej tradycyjnej postaci językowej. W niej przekazywane są liczne legendy i opowiadania oraz śląskie pieśni ludowe, spopularyzowane na całym świecie przez Państwowy Zespół Ludowy Pieśni i Tańca ŚLĄSK, mający swą siedzibę w Koszęcinie obecnie woj. częstochowskie . ŚLĄSK w ciągu 25 łat dał 930 występów zagranicznych dla ponad 35 milionów widzów z 5 kontynentów. Zbiory pieśni ludowych, spisywanych od lat liczą sobie ponad 12 tysięcy utworów łącznie z terenu woj. katowickiego i bielskie­go . Nadal można spotkać, szczególnie w święta np. w Bytomiu-Rozbarku, Dąbrówce Wielkiej, kobiety ubrane w re­gionalne stroje górnośląskie: szerokie, długie spódnice kiecki , zszywane w jedną całość z kabatkiem stanikiem , wkładane na białą bluzę z koronkową kryzą na szyi i rę­kawach. Fałdzistą spódnicę okrywa z przodu jedwabny far­tuch. Uzupełnieniem stroju jest kwiecista chusta, ciasno związana na głowie i korale. Rzadkością jest już męski strój regionalny składający się z długich, ciemnych kaba­tów i tzw. „jelenioków” czyli spodni irchowych wpuszcza­nych w buty. Rolę męskiego ubioru regionalnego zaczyna natomiast pełnić galowy strój górniczy. Przetrwały także, szczególnie na wsi i w małych ośrod­kach miejskich, słowiańskie obrzędy i zwyczaje, jak to­pienie Marzanny i chodzenie po wsiach z „goikiem” — małym drzewkiem świerkowym, ozdobionym kolorowym papierem i kwiatami. Twórczość ludowa na Śląsku jest reprezentowana prze­de wszystkim przez plastyków-amatorów, z zawodu górni­ków. Malarstwo Teofila Ociepki, Pawła Wróbla, Jana Holeszka i Eugeniusza Bąka jest znane i cenione w zawodo­wym świecie plastycznym, a wystawy dzieł Ociepki i Wró­bla cieszyły się za granicą wielkim powodzeniem. Najbardziej znanym elementem folkloru jest chyba za­miłowanie Ślązaków do różnego rodzaju hobby. Hodowla gołębi, kanarków w Katowicach ma siedzibę ZG Polskiego Związku Hodowców Kanarków i Ptaków Egzotycznych , a także ryb akwariowych ma tu bogatą tradycję. Rolnictwo choć w cieniu przemysłu, nie jest dziedziną, którą można przemilczeć. W województwie sieje się zboże na 126 tys. ha, ziemniaki uprawia się na 46 tys. ha, a wa­rzywa na 15 tys. ha. Co roku zbiera się owoce z ponad 7 tys. ha sadów. Biorąc pod uwagę niewielki obszar i warunki klimatyczno-glebowe, Katowickie okaże się jed­nym z przodujących rolniczych województw kraju. Duża ilość małych gospodarstw i rozdrobnienie ziemi nie sprzyjają zwiększaniu produkcji. Toteż od kilku już lat prowadzi się konsekwentnie wykup ziemi i tworzy silne, wielkie gospodarstwa, specjalizujące się w określonym typie produkcji. Szczególną uwagę władze zwracają na two­rzenie wzorcowych hodowli bydła i tuczników oraz upra­wy warzyw. Duże środki przeznacza się na budowę wiel­kich szklarni. Ludność województwa charakteryzuje się niespotykaną w kraju strukturą zawodową i społeczną. Województwo zamieszkuje dane z 1 I 1979 r. 3615,6 tysiąca osób co stanowi 10,3 proc. ludności Polski. Województwo ma naj­wyższy w kraju odsetek ludności miejskiej, największe za­gęszczenie i zatrudnienie w przemyśle. Na 1 km kw. za­mieszkuje średnio 545 osób w kraju 112 , w miastach żyje 3151,6 tysiąca osób tj. 87,2 proc, w kraju 57,3 proc. a na wsi 464,0 tys. Są tu 43 miasta, w tym 11 powyżej 100 tys. mieszkańców Katowice, Bytom, Chorzów, Dąbrowa Górni­cza, Gliwice, Ruda Śląska, Rybnik, Sosnowiec, Tychy, Wo­dzisław Śląski, Zabrze oraz 46 gmin. W gospodarce uspo­łecznionej województwa zatrudnionych było 1609,0 tys. osób 13,2 proc. ogółu zatrudnionych w Polsce . W mia­stach pracuje 96,4 proc. ogółu zatrudnionych. W województwie mieszka więcej kobiet, niż mężczyzn. Szczególnie zaznacza się to na wsi, w miastach przewaga kobiet jest minimalna. Śląska rodzina pracownicza liczy przeciętnie od 3 do 4 osób, w tym zarobkujących — jedna bądź dwie osoby. Najwięcej jest rodzin trzy — 27 proc. i czteroosobowych 27,8 proc . Dwuosobowe rodziny stano­wią niecałe 21 proc. Najmniej jest rodzin pięcio i sześcio­osobowych łącznie nieco ponad 13 proc . Najliczniejszą grupą wiekową są osoby w wieku produk­cyjnym od 25 do 59 lat 46,2 proc . Drugą grupą jest mło­dzież zdobywająca zawód w wieku od 16 do 24 lat 17,3 proc. oraz dzieci w wieku szkoły podstawowej od 7 do 15 lat 12,9 proc . Emeryci liczący 60 i więcej lat stanowią 13,2 proc Najmniejszą grupą są dzieci w wieku przedszkol­nym 10,4 proc . W sumie jest to społeczeństwo młode. W 1978 r. na 1000 małżeństw udzielono 126 rozwodów w 1970 — 153 . W 1978 r. zawarto w przeliczeniu na 1000 osób 9,25 małżeństw. Zwiększa się przyrost naturalny osią­gając w 1978 r. wartość 7,7 prom.

Historia Katowic

Historia tych terenów to w większości zapis walki z ger­mańskim naporem i zaborczością sąsiadów. Ziemie śląskie zjednoczył w państwie polskim już pierwszy jego władca — Mieszko I ok. 990 r., ale słowiańska przeszłość Śląska liczona jest na niemal trzy tysiąclecia. Rozwój ziem ślą­skich związany był w początkach państwowości ze szlaka­mi handlowymi, a przede wszystkim traktem krakowsko-wrocławskim, który wiódł przez Bytom, Będzin, Sławków. Podział dzielnicowy dokonany po śmierci Krzywoustego zapoczątkował późniejsze tragiczne losy Śląska. W tym też okresie, pod koniec XII w., dotarła na Śląsk pierwsza fala kolonistów niemieckich. Rozdrobnienie Śląska na wiele księstw, pomimo piastowskiego rodowodu ich władców, ułatwiło sąsiadom realizację zaborczych planów. W latach trzydziestych XIV w. król czeski, Jan Luksemburczyk, pod­porządkował sobie Piastów Śląskich i pomimo późniejszych zabiegów Kazimierza Wielkiego zdołał utrzymać swoje zwierzchnictwo. Od 1372 r. — kiedy to następca Kazimie­rza Wielkiego, Ludwik Węgierski, zrzekł się wszelkich praw do Śląska, ziemie te straciły na niemal sześć wie­ków kontakt z państwem polskim. Rozerwaniu uległy jedynie więzy formalne, gdyż gospo­darczo, etnicznie, kulturowo i geograficznie Śląsk nadal cią­żył ku Polsce, a nawet w miarę upływu lat, pomimo usi­łowań germanizacyjnych kolejnych władców, owo parcie ku polskości wzmacniało się. Germanizację Śląska rozpo­częli na szeroką skalę już niemieccy Luksemburgowie, a ich „godnymi” kontynuatorami byli Habsburgowie. W XVII w. umierają ostatni książęta piastowscy i odtąd wszyscy wład­cy polskich poddanych byli już obcej krwi. Pomimo napły­wu ludności niemieckiej i polityki antypolskiej przewaga ludności polskiej była, nawet w miastach, zdecydowana. Dowodem tego są choćby ciągłe próby szukania pomocy u polskich królów, niestety, bezskuteczne, jako że szlachta nie widziała interesu w odzyskaniu tych ziem. W 1740 r. zaczął się jeden z najcięższych okresów w historii Ślązaków. Po napaści króla pruskiego, Fryderyka II, i zawarciu przez niego układu w Berlinie w 1742 r. Śląsk przeszedł pod panowanie pruskie, które już w swych po­czątkach doprowadziło do upadku gospodarczego. Mnoży­ły się też bunty i ruchy chłopskie, krwawo tłumione przez wojsko. Po wojnie siedmioletniej Prusy wprowadzają in­stytucjonalną germanizację. Ustawy gnębią ludność pol­skiego pochodzenia, język polski znika ze szkół i urzę­dów. Pod koniec pierwszej połowy XIX w. rozpoczyna dzia­łalność w sprzyjającej atmosferze Wiosny Ludów wielu wybitnych Ślązaków, którzy podejmują walkę o polskość Śląska i oświatę ludu polskiego: Józef Lompa, Emanuel Smolka, ksiądz Szafranek i wielu innych. Zakładali oni pol­skie organizacje i placówki oświatowe, wydawali polskie gazety. Świadomość narodowa Polaków na Śląsku była od­tąd coraz silniejsza i nie uległa nigdy germanizacji. W XIX w. dokonała się na ziemiach śląskich rewolucja przemysłowa i to w tempie nie spotykanym w innych za­borach. Zadecydowały o tym bogactwa naturalne Śląska, przede wszystkim węgiel. Nadania państwowe, faworyzu­jące ziemskich posiadaczy narodowości niemieckiej, dopro­wadziły do zgodności podziału klasowego z podziałem naro­dowym. Szczupła garstka kilkudziesięciu niemieckich rodzin magnatów przemysłowych żyła z pracy setek tysięcy pol­skich robotników, potomków śląskich chłopów. Gospodar­ka niemiecka traktowała Śląsk na zasadzie niemal kolo­nialnej. W pierwszej połowie XIX w. przemysł regionu był najnowocześniejszy w Europie. Później jednak potrakto­wano Śląsk wyłącznie jako zaplecze surowcowe, zatrzymu­jąc górnictwo węgla. W ostatnim 10-leciu XIX w. w gór­nictwie zatrudniano ok. 50 tys. ludzi. W 1910 pracowało w nim już niemal 120 tysięcy. Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu niepod­ległości przez państwo polskie sprawa Śląska wysunęła się na plan pierwszy. W czasie wojny Śląsk, zmuszony do pra­cy dla pruskiej machiny wojennej, rządzony prawami sta­nu wyjątkowego, stał się terenem niebywałego ucisku kla­sowego i narodowego. Odpowiedzią była fala strajków, których tylko w 1918 roku było na tej ziemi niemal 120. Walka klasowa przygotowała grunt do walki o wyzwole­nie narodowe. Śląsk odcięty kordonem od Zagłębia Dąbrowskiego dą­żył do zjednoczenia z Macierzą. Działała tu jednak admi­nistracja pruska, policja, osławiony Grenzschutz i Heimat-schutz, terroryzujące ludność polską, dokonujące mordów i napadów na działaczy polskich. 1 maja 1919 r. był dniem wielkich demonstracji o wy­zwolenie narodowe 1 klasowe. W nocy z 16 na 17 sierpnia wybuchło pierwsze powstanie śląskie, które jednak zakoń­czyło się niepowodzeniem. Aresztowania przywódców do­konane w przeddzień, uniemożliwiły synchronizację wystą­pień. Powstanie objęło tylko część Śląska i zostało krwawo stłumione przez wojska pruskie. Wielu powstańców ratując życie musiało uchodzić ze Śląska do Zagłębia Dąbrowskie­go i w Krakowskie. Powstanie jednak odegrało wielką rolę propagandową, ujawniło dążenia ludu śląskiego do połą­czenia z Polską. Alianci sprawę Śląska postanowili rozstrzygnąć plebiscy­tem. Utworzono Międzysojusznicza Komisję Rządzącą, któ­ra wraz z kontyngentem wojsk francuskich, angielskich i włoskich przybyła na Śląsk w lutym 1920 r. Przewodni­czącym komisji został francuski generał Le Rond. Siedzi­bą Polskiego Komisariatu Plebiscytowego, któremu prze­wodniczył Wojciech Korfanty, był Bytom. W Katowicach na czele Niemieckiego Komisariatu Plebiscytowego stał dr Urbanek. W miastach stacjonowały garnizony alianckie, co jednak wcale nie przeszkadzało pruskiej administracji i niemiec­kiej policji Sicherheitspolizei w prowadzeniu antypolskiej działalności. Wytworzyła się swoista sytuacja, w której Śląsk stał się obiektem przetargów grup międzynarodowe­go kapitału. Garnizony wojskowe, ściśle przecież związane z narodowym kapitałem, nie były wcale neutralne. Wojska angielskie i włoskie sprzyjały Niemcom, francuskie — Po­lakom. Dla Ślązaków stało się jasne, że plebiscyt nie bę­dzie służył interesom narodu, że jest tylko płaszczykiem przykrywającym machinacje grup kapitału, rywalizującego o bogactwa tej ziemi. W nocy z 19 na 20 sierpnia wybucha drugie powstanie. Jest ono lepiej zorganizowane i ogarnia większy obszar. Powstańcza ofensywa doprowadza do opanowania w cią­gu kilku dni powiatów katowickiego i bytomskiego i więk­szej części powiatów zabrzańskiego, rybnickiego i lub linieć-kiego, jednak bez zajęcia miast, obsadzonych przez gar­nizony alianckie. Wielkim sukcesem było usunięcie znie­nawidzonej policji niemieckiej. Komendantem II powstania, podobnie jak pierwszego był kpt. Alfons Zgrzebniok. 20 marca 1921 r. odbył się plebiscyt. Niemcy zorganizo­wali wielką akcję sprowadzania na głosowanie ludności z głębi Rzeszy rejestrując ją jako rdzennych mieszkań­ców Śląska, choć byli to często ludzie, którzy Śląsk wi­dzieli po raz pierwszy podczas plebiscytu. Za pozostaniem przy państwie niemieckim głosowało 706 820 osób, w tym ponad 180 tysięcy sprowadzonych z Niemiec. Za przyłą­czeniem do Polski wypowiedziało się 479 414 osób. Prze­waga głosów niemieckich była tylko pozorna. Większość głosów pochodziła z najbardziej zgermanizowanych powia­tów: kluczborskiego, prudnickiego i głubczyckiego. W su­mie jednak, w miastach obszaru przemysłowego i ich po­wiatach, Polacy mieli zdecydowaną przewagę. Okręg przemysłowy był jednak terenem, na którym naj­więcej zależało Niemcom. Postanowiono oddać Polsce tyl­ko dwa powiaty: rybnicki i pszczyński. Było to bezpośred­nią przyczyną i sygnałem wybuchu III powstania śląskie­go, które rozpoczęło się w nocy z 2 na 3 maja 1921 r. Armia powstańcza pod dowództwem ppłk Macieja Miełżyńskiego ps. Nowina-Dolina liczyła ponad 40 tys. ludzi, w więk­szości robotników bez przygotowania wojskowego, słabo uzbrojona i zaopatrzona, minimalnie tylko wspomagana przez rząd polski, który ugiął się pod naciskiem aliantów. Przeciw niej wystąpiły regularne oddziały wojskowe do­wodzone przez niemieckich generałów — Hoefera i Huel-sena. Po miesiącu krwawych walk, kierownictwo powsta­nia zgodziło się z propozycjami aliantów, dążących do za­wieszenia broni. Powstanie zakończyło się jednak sukcesem militarnym i politycznym. Dowiodło raz jeszcze polskości tych ziem i doprowadziło do przyznania Polsce terenów o powierzch­ni 3221 km kw. wraz z Katowicami i Chorzowem zamiesz­kanych przez 1225 tys. obywateli. Polska otrzymała niemal 90 proc. kopalń węgla, prawie 80 proc. rudy żelaznej, poło­wę hut żelaza, 5 walcowni blach, połowę koksowni. Gra­nica nadal jednak przecinała Śląsk, biegła przez ziemie in­tegralnie związane, rozdzielała rodziny. A i potencjał prze­mysłowy nie służył Polsce, jako że w większości zarządza­ny był przez spółki niemieckie. Okres międzywojenny to znowu walka z germanizacją na terenach przyznanych Rzeszy i wywrotowa, prowoka­cyjna działalność organizacji niemieckich w Polsce, szcze­gólnie Volksbundu, który później stał się podstawą osła­wionej V kolumny. Od momentu dojścia Hitlera do wła­dzy w Niemczech i rozpoczęcia przygotowań do wojny, sy­tuacja Polaków stawała się coraz trudniejsza. We wrześ­niu 1939 r. wojska niemieckie pomimo oporu oddziałów polskich i walczących w miastach harcerzy, opanowały w ciągu kilku dni Śląsk, dokonując krwawej masakry lud­ności polskiej, mordując działaczy i przywódców politycz­nych. Polskie organizacje nastawione teraz na walkę z oku­pantem musiały zejść do głębokiego podziemia. Styczniowa ofensywa wojsk radzieckich w 1945 r. i świet­ny manewr okrążający marszałka Iwana Koniewa udare­mniły hitlerowskie plany zniszczenia śląskiego przemysłu, który natychmiast, dzięki postawie robotników, zaczął pra­cować na potrzeby frontu, a później odbudowy zniszczone­go kraju. Po blisko sześciu wiekach Śląsk w całości wró­cił do Macierzy, stając się najsilniejszym ośrodkiem prze­mysłowym Polski.

Klimat w regionie Katowic

Województwo leży wprawdzie w rejonie posiadającym wszystkie cechy charakterystyczne strefy umiarkowanej, ale notowane są tu bardzo często duże wahania i zmien­ność pogody. Katowickie położone w pobliżu gór znajduje się w zasięgu oddziaływania zarówno suchych mas po­wietrza kontynentalnego znad Europy Wschodniej i Azji, jak i wilgotnego powietrza znad Atlantyku i Europy Za­chodniej. W układzie południkowym docierają tu chłodne masy powietrza arktycznego i z południa subtropikalnego. Katowickie, znajduje się na granicy zasięgu tych prądów powietrznych, staje się często terenem ich spotkania, co wpływa na wzmożoną aktywność atmosferyczną. W sumie jednak średnie roczne temperatury nie odbie­gają od normy krajowej i wahają się w granicach od 7 do 8°C Katowice +7,8°C . Notowano tu już wprawdzie mro­zy poniżej — 30°C, jak i upały przekraczające +40°C, ale były to wypadki sporadyczne. Zazwyczaj roczne amplitu­dy temperatury kształtują się w granicach od 21 do 22°C. Wyżynny charakter województwa, bliskość gór i brak więk­szych zbiorników wodnych łagodzących ostrość klimatu sprawiają, że warunki atmosferyczne są tu bardziej ucią­żliwe niż w innych rejonach kraju. Katowickie nie może narzekać na brak opadów, co jest skutkiem wspomnianego już stykania się różnych mas po­wietrznych i tworzenia frontów opadów. Przeciętnie spada na województwo od 750 do 800 mm opadów rocznie. Ka­towice ok. 780 mm , w ciągu roku jest od 160 do 170 dni z opadami Katowice ok. 165 . Najczęściej pada w lipcu, najrzadziej w lutym. Śnieg pojawia się czasem już w po­łowie listopada i zalega nieraz do początków kwietnia. Jed­nak w czasie nawet najsroższej zimy pokrywa śnieżna wie­lokrotnie znika. W sumie w roku jest ok. 50 dni ze śnie­giem. Katowickie, a szczególnie miasta GOP, są narażone na szkodliwe zanieczyszczenia przemysłowe i komunalne, co oczywiście wpływa na klimat, warunki życia ludzi i roślin. Dymy i pyły największe zanieczyszczenia są nad Chorzo­wem i częścią Bytomia pochłaniają promienie słoneczne przede wszystkim ultrafiolet , sprzyjają powstawaniu mgieł i tworzeniu się swoistych aerozoli, w których można zna­leźć całą niemal tablicę Mendelejewa. Problem ochrony środowiska naturalnego człowieka i odnowy biologicznej zniszczonych terenów wciąż oczekuje radykalnego rozwią­zania.Świat roślinny i zwierzęcy odczuwa równie dotkliwie jeśli nie bardziej jak człowiek, niszczycielski wpływ prze­mysłu od dziedziczonego w większości z okresów sprzed kilkudziesięciu lat. W GOP całe połacie ziemi pozbawione są zieleni. Nałożyły się tu na siebie skutki działalności człowieka i lichej, płonej gleby. Człowiek stara się odtworzyć to, co zniszczył, czego do­wodem jest utworzenie wokół GOP Leśnego Pasa Ochron­nego o łącznej powierzchni ponad 180 tysięcy hektarów, zwanego popularnie „zielonymi płucami Śląska”. Posadzo­no tu w ciągu 20 lat tysiące drzew, gatunków najbardziej odpornych na zanieczyszczenia. Nieco mniejszy wpływ przemysłu w ROW pozwolił na utrzymanie się tam jeszcze nad brzegami rzek soczystych łąk z licznymi gatunkami traw i roślin motylkowych. Na stawach można jeszcze spotkać rzadkie okazy paproci wod­nej i orzecha wodnego. Na południe od Katowic i na wschód od Rybnika zacho­wały się obszary starego drzewostanu zwanego lasami pszczyńskimi. Jest to w przeważającej większości las szpil­kowy, o ubogim poszyciu. Można tam spotkać jeszcze stare dęby, ostatnie pamiątki po dawnych borach. Na południe od lasów pszczyńskich w dolinie Wisły i jej dopływów często są podmokłe laski olchowe, gdzie kwitną niezapominajki, kwieć błotna, a jesienią zimowit jesienny, podobny do krokusa. Niewiele lasów jest też na północ i wschód od GOP na Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej. Jałowa gleba, brak wody, hodowla i wycinanie drzew znacznie zubożyły drze­wostan. Najczęściej spotykane są lasy szpilkowe, lecz tra­fiają się rzadsze drzewa jak dęby, buki, jawory, wiązy i li­py. Na południowych zboczach skałek wapiennych rozwi­nęła się drobna roślinność, kolorowo kwitnąca na wiosnę. Spotkać tam można czyściec prosty i kosmaty, zawilec wie­lokwiatowy, dzwonek syberyjski. Grubego zwierza w województwie nie ma już od dawna. Z większych ssaków zachowały się sarny, trochę jeleni i dzików, trafiają się lisy, kuny, łasice i tchórze. Najwięk­szym zwierzęciem jest żubr, który został sprowadzony do lasów pszczyńskich jeszcze przed I wojną światową z Pu­szczy Białowieskiej. Rezerwat żubrów jest jednym z naj­większych w Polsce. W 1972 r. sensacją była wędrówka stada łosi, które wyszły z lasów w okolicy Murcek obec­nie dzielnica Katowic i szły w kierunku północno-wschod­nim. Stado, liczące 5 sztuk, wywędrowało jednak z woje­wództwa. Okazuje się, że ptaki lepiej znoszą uciążliwe sąsiedztwo przemysłu. Oprócz powszechnie spotykanych i licznie pre­zentowanych gatunków uważny obserwator może zauwa­żyć rzadkie i ciekawe okazy. Z drapieżników występuje tu jastrząb-gołębiarz i myszołów. Krzyżodzioby i sikorki-czu-batki oraz sosnówki często spotyka się w lasach szpilko­wych. Na obrzeżach lasów liściastych gnieżdżą się wilgi, dzwońce, kosy, muchołówki, czasem trafiają się drozdy. W Markowicach koło Raciborza znajduje się interesujący rezerwat łęgowy wodno-roślinny.Hydrografia województwa jest wyjątkowa pod wieloma względami. Jako jedyne województwo w Polsce leży ono w dorzeczu dwóch największych rzek — Wisły i Odry. Tu mają swoje źródła Warta i Pilica. Region cierpi jednak na dotkliwy brak wody. W pobliżu największych miast woje­wództwa przepływają jedynie małe rzeczki, które już w po­czątku stulecia zostały zmienione w otwarte kolektory ście­kowe, z niemal nie istniejącym życiem biologicznym. Czy­ste wody mają jedynie oprócz Wisły i Odry — Biała i Czar­na Przemsza oraz Brynica w górnym biegu. Stosunki wodne są zakłócane przez górnictwo. Zapadliska terenu powodują obniżanie poziomu wód gruntowych w jednym miejscu i tworzenie się zlewisk wodnych w innym. Wisła płynie w pobliżu południowej granicy wojewódz­twa od Strumienia aż po ujście Przemszy na przestrzeni ok. 50 km. Od Strumienia do Goczałkowic spiętrzone wody rzeki tworzą największy w województwie zbiornik wody — Jezioro Goczałkowickie — o powierzchni 32 km kw. Waż­niejszymi dopływami Wisły z terenu województwa są: Pszczynka 45 km z Korzeńcem 24 km , Gostynka 33 km oraz największa Przemsza 88 km , do której wpada Bry-nica 54 km — tworząca koło Swierklańca jezioro Kozło­wa Góra — z Rawą 19 km , Gostynka w pobliżu Tych two­rzy Jezioro Paprocańskie. Duże znaczenie gospodarcze ma Przemsza, która łączy GOP z Wisłą. Była ona kiedyś rzeką spławną, jeszcze w okresie międzywojennym kursowały po niej statki. Bia­ła i Czarna Przemsza łączą się pod Mysłowicami. Biała Przemsza 68 km przepływa przez Pustynię Błędowską. Czarna Przemsza ma źródła w pobliżu Ogrodzieńca i w Bzo-wie koło Kromołowa, opodal źródeł Warty. Niedaleko Sie­wierza tworzy Zalew Przeczycki. Na Pustyni Błędowskiej występują ciekawe, ginące w piaskach rzeczki, zasilane obfitymi źródłami tryskający­mi z zachodnich stoków Wyżyny Krakowskiej. Typowym przykładem jest rzeka Baba, płynąca dobrze wykszlałconą doliną w kierunku Olkusza. Długość jej, zależna od stanu wody, waha się od 4 do 8 km. Przed Olkuszem rzeka gubi się w piaskach, a woda jej zasila potem rzekę Sztołę. Pozostałe rzeki województwa wpadają do Odry, płyną­cej od granicy państwowej z CSRS zachodnim skrajem wo­jewództwa na długości ok. 45 km. Większymi dopływami są: Olza oraz Kłodnica 84 km , która wraz z By tomką i Jamna zasila w wodę Kanał Gliwicki. Ten szlak wodny wywodzi swoją nazwę od Gliwic — największego w Pol­sce portu śródlądowego. Praktycznie wszystkie większe zbiorniki wodne w woje­wództwie powstały bądź w wyniku spiętrzenia rzeki ta­mami, bądź też w dawnych odkrywkach kopalnianych. Oprócz już wymienionych największe z nich to Pogoria koło Dąbrowy Górniczej, Dzierż.no w pobliżu Łabęd i od­dalone od niego o około 5 km Pyskowice oraz Zalew Ryb­nicki z podgrzewaną przez elektrownię wodą, dzięki czemu w zalewie rozwija się bujnie roślinność, na której żerują liczne ryby. Wszystkie te zbiorniki są już nieźle zagospo­darowane i nad ich brzegami wypoczywają setki tysięcy mieszkańców województwa.

Katowice

Województwo katowickie położone w południowej Pol­sce w dorzeczu dwóch największych rzek kraju — Wisły i Odry, zajmuje obszar o powierzchni 6650 km kw., stano­wiący 2,1 proc. powierzchni kraju. Obejmuje ziemie Gór­nego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego oraz niewielką część historycznej Małopolski. Od północy graniczy z wojewódz­twem częstochowskim, od wschodu — z miejskim woje­wództwem krakowskim i kieleckim, od południa z woje­wództwem bielskim i Czechosłowacją granica państwowa , a od zachodu z województwem opolskim. Warunki naturalne regionu nadają mu w przeważającej części charakter wyżynny. Większość obszaru zajmuje Wy­żyna Śląska. Na południu województwo wchodzi na tereny równinnych kotlin — Raciborskiej i Oświęcimskiej; wschod­nia granica przebiega przez jedną z najbardziej malowni­czych jednostek krajobrazowych — Wyżynę Krakowsko–Częstochowską, której środkowa część wchodzi w skład województwa. Wyżyna Śląska to obszar o powierzchni ok. 5500 km kw., o urozmaiconej rzeźbie i ciekawej budowie geologicznej.Od południa ogranicza ją Kotlina Oświęcimska, od północy i wschodu kuesta jurajska Wyżyny Krakowsko-Częstochow­skiej, a od zachodu Nizina Śląska. Osady paleozoiczne, przede wszystkim karbon, są podstawowymi utworami geo­logicznymi wyżyny i tworzą wielką nieckę węglową, po­ciętą licznymi uskokami. Na skałach karbońskich zalega wapień muszlowy, z którego zbudowane jest pasmo wznie­sień długości ok. 130 km. Nad poziom położonych na po­łudniu od nich karbońskich płaskowyży: katowickiego i mi-kołowskiego wznoszą się izolowane wzgórza wapienne. Na północy zalegają łupki ilaste i piaskowiec, przez które wy­żłobiła sobie dolinę Mała Panew. Ponieważ w trzeciorzędzie wyżyna była lądem, została ona kilkakrotnie zrównana. Najstarsze utwory występują na najwyższych punktach w poziomie około 370 m npm. Rzeki wyżyny zbiegają się wachlarzowato do dawnej zatoki morza trzeciorzędowego. Przez Wyżynę Śląską przeszły dwa zlodowacenia, pozostawiając po sobie w zagłębieniach te­renu grube, nieraz na kilkadziesiąt metrów, powłoki piasku. Tworzą one obecnie wielkie pola nieużytków, nagich, lot­nych piasków pozbawionych roślinności. Występują one koło Siewierza i Starczynowa oraz na północ od Olkusza. Te ostatnie noszą nazwę Pustyni Błędowskiej. Jest to naj­większy w Polsce obszar nagiego piasku o długości 8 km i szerokości około 4 km. Przez środek Pustyni Błędowskiej przepływa wąską doliną Biała Przemsza, której wody umoż­liwiają wegetację wąskiemu pasowi roślinności. Piaski błę­dowskie położone na wysokości około 310 m npm sięgają dość głęboko do 45 m i łatwo przepuszczają wodę. Z tego też powodu okolice te są bardzo ubogie w wodę i są miejs­cem fenomenów przyrodniczych — ginących rzek. Głównym — choć nie jedynym — bogactwem natural­nym wyżyny jest węgiel kamienny, który stał się przyczy­ną i podstawą rozwoju regionu. Całość zagłębia węglowe­go obejmuje obszar 5400 km kw. sięgając poza granice kra­ju, do Czechosłowacji. Do Polski należy 4450 km kw. Po­kłady węgla mają różną miąższość, dochodząc w okolicach Dąbrowy Górniczej nawet do grubości 16 m. Na różnej też głębokości zalegają. W niektórych miejscach, dzięki dyslo­kacji warstw, wychodzą nawet na powierzchnię, w innych, szczególnie w południowej części schodzą na kilkaset me­trów w głąb ziemi, a czasem nawet przekraczają 1000 m. Ogromne zasoby kryje szczególnie ziemia rybnicka, na po­łudniu województwa. W rejonie tym występuje najcen­niejszy rodzaj węgla, tzw. gazowo-koksowy. Ogólne zasoby obliczane są na około 7 miliardów ton. Węgiel kamienny zaczęto wydobywać dopiero pod ko­niec XVIII w. Górnictwo węglowe rozwinęło się tak, że stało się dominującą cechą regionu. Kopalnie węgla sku­piają się w wąskim stosunkowo paśmie między Dąbrową Górniczą i Gliwicami oraz na południu, w rejonie Rybni­ka, gdzie powstał Rybnicki Okręg Węglowy. Jednak nie węgiel był początkiem tradycji górniczych. Jednym z naj­starszych ośrodków górniczych są okolice Olkusza, gdzie zalegają pokłady rud ołowiu z niewielką domieszką srebra oraz rud cynkowych w dolomitach kruszconośnych. Już w XIV w. wydobywano tu galenę PbS z domieszką sre­bra. W XIX w. rozpoczęto także eksploatację rud cynku. Kruszce te występują również w okolicy Tarnowskich Gór. Na Wyżynie Śląskiej są także niewielkie pokłady węgla brunatnego występującego w okolicach Zawiercia, soli w rejonie Jastrzębia Zdroju, Żor i Goczałkowic oraz siarki w wąskim pasie od Olkusza aż poza Dąbrowę Górniczą. Północna granica województwa biegnie wzdłuż dwóch mniejszych jednostek regionalnych wyróżnionych w Wyży­nie Śląskiej: Obniżenia Warciańsko-Prośnieńskiego zaczy­nającego się w okolicy Zawiercia oraz Progu Woźnickiego, w szerokiej dolinie Małej Panwi. Idąc dalej na południe napotykamy najwyższą część wyżyny — Garb Tarnogór-ski, który maksymalną wysokość — 400 m npm — osiąga na położonej już poza województwem Górze św. Anny. W kierunku wschodnim wysokości obniżają się, nie prze­kraczając w środkowej części garbu, między Pyskowicami i Strzelcami Opolskimi, 250 m npm. Najbardziej urozmai­coną rzeźbę ma wschodnia część garbu, położona w wo­jewództwie. Na wysokości ok. 300—340 m npm leży pły­ta wapienna o ponad 20-kilometrowej szerokości, pocięta w poprzek dolinami Białej i Czarnej Przemszy oraz Bryni-cy. Najwyższym wzniesieniem tej części garbu jest Góra Sw. Doroty — 382 m — na północ od Dąbrowy Górniczej. Karbońskie płaskowyże w okolicach Katowic i Mikoło­wa nazwane zostały Górnośląskim Okręgiem Przemysło­wym. Nazwa ta weszła do powszechnego użycia, także w dokumentach i literaturze naukowej, po 1953 r. Jest to zresztą jedyna nazwa nieprzyrodnicza określająca jed­nostkę geograficzną. Ta część Wyżyny Śląskiej została bo­wiem tak przekształcona w wyniku działalności człowieka, że formy terenu, gleba, stosunki wodne i roślinność uległy zasadniczym przeobrażeniom, dalekim od ich pierwotnego kształtu. Jest to jedyny teren w Polsce, na który gospo­darka wywarła tak przemożny wpływ. Na stosunkowo nie­wielkim obszarze skupionych jest wiele miast, liczących po­nad 100 tysięcy mieszkańców, które w większości powsta­ły i rozwinęły się w ciągu ostatnich 100 lat. Tu też leży stolica województwa — Katowice. Najdalej na południe wysuniętą jednostką Wyżyny Ślą­skiej jest dość silnie pofałdowany Płaskowyż Rybnicki. Są­siadują na nim uprawne pola z kopalniami węgla kamien­nego. Niecka węglowa pokryta jest tu utworami mioceń­skimi o grubości przekraczającej nieraz 200 m. Wyżyna Krakowsko-Częstochowska od źródeł Warty pod Kromołowem koło Zawiercia na północy aż po Wolbrom na południu wchodzi w skład województwa katowickiego. Tu, pod Ogrodzieńcem znajduje się najwyższe wzniesienie województwa i Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej — Góra Zamkowa 504 m npm . Wyżyna, zbudowana z twardych, lecz rozpuszczalnych przez wodę wapieni, jest obszarem fascynujących zjawisk krasowych. Usiana ostań­cami i poprzecinana głębokimi dolinami rzek, o bogatej rzeźbie terenu. To niewątpliwie jeden z najciekawszych krajobrazowo terenów, cel pieszych wędrówek i wycie­czek nie tylko mieszkańców najbliższych okolic.Kotlina Oświęcimska, której część zajmuje południowy skraj województwa, to jeden z najbardziej zielonych te­renów regionu. Środkiem kotliny płynie Wisła, która mię­dzy Strumieniem a Goczałkowicami została spiętrzona, two­rząc największy w województwie zbiornik wodny. Kotlina Raciborska, przez którą płynie górna Odra to najdalej na południe i zachód wysunięty obszar wojewódz­twa. Jej dno wypełnione piaskami leży około 200 m poni­żej otaczającej ją od północy Wyżyny Śląskiej.

Współczesna fauna Sądecczyzny

Eksploracja faunistyczna Ziemi Sądeckiej zaczęła się bardzo daw­no, bo ponad 100 lat temu. Wiązała się ona ściśle z ośrodkiem kra­kowskim, skupiającym najliczniejszą kadrę naukową oraz najwy­bitniejszych uczonych ówczesnej Galicji. Znaczne ożywienie badań przypada na lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, kiedy to z inicja­tywy profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego powstała Akademia Umiejętności. W ramach Akademii aktywnie działała Komisja Fizjo­graficzna, której celem było popieranie i rozwijanie badań przyro­dniczych. Wyniki badań i obserwacji publikowano w „Sprawozda­niach Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejętności”. Czaso­pismo to jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o przyrodzie ówczesnej Ziemi Sądeckiej. Pisane barwną, XIX-wieczną polszczyzną spra­wozdania autorów stanowią dodatkowy walor tego niezmiernie in­teresującego periodyku. Początkowo Komisja współpracowała z wieloma terenowymi ko­respondentami, wśród których wyróżniają się aktywnością badacze Ziemi Sądeckiej F. Schille i M. Klemensiewicz. Wybitnym współ­pracownikiem Komisji był również S. Stobiecki. Ten niestrudzony badacz fauny Sądecczyzny, odkrywca stanowiska Pseudanophtalmus pilosellus stobieckii na Radziejowej, zebrał ponad milion okazów bez­kręgowców. Jego zbiory – przedstawiające ogromną wartość nauko­wą – są obecnie przechowywane w Zakładzie Zoologii Systematycz­nej PAN w Krakowie. W miarę upływu czasu więzy Komisji z tere­nowymi współpracownikami uległy rozluźnieniu. Przestali także zajmować się fauną Ziemi Sądeckiej badacze krakowscy. Obecnie Sądecczyzna nadal niezasłużenie leży na uboczu zainteresowań zoolo­gów. Jedyny wyjątek stanowią hydrobiolodzy. Od momentu jego powstania systematycznie badany jest zbiornik rożnowski, liczne publikacje obejmują także faunę Jeziora Czchowskiego. Bez prze­sady można stwierdzić, iż są to obecnie jedne z najlepiej poznanych zbiorników zaporowych w naszym kraju. Dokładne badania hydro-biologiczne objęły też rzeki Sądecczyzny. Przedmiotem komplekso­wych opracowań były Dunajec i Poprad, zbadano także dokładnie faunę Kryniczanki i Kamienicy Nawojowskiej. Fauna lądowa poznana jest nieporównanie gorzej. Najwięcej informacji mamy o kręgowcach, choć i w tej grupie badania np. ptaków są daleko mniej zaawansowane niż na innych obszarach na­szych Karpat. Wiedza o żyjących na terenie Sądecczyzny gatunkach bezkręgowców jest, jak zresztą w większości regionów kraju, nie­zadowalająca. Dotąd opracowano dokładnie faunę motyli i plus­kwiaków, stosunkowo wiele wiemy o przedstawicielach dwóch wiel­kich rodzin chrząszczy – biegaczach i ryjkowcach, ponadto spora- dyczne informacje dotyczą innych rodzin chrząszczy, błonkówek, szarańczaków, muchówek lądowych, pająków, ślimaków i innych, mniej licznych grup bezkręgowców. Biorąc pod uwagę stan znajomości fauny rozmaitych ekosystemów, za najlepiej zbadane – obok środowisk wodnych – uznać można ekosystemy upraw rolnych i sadów. Znacznie gorzej przedstawia się wiedza o zwierzętach leśnych oraz zamieszkujących środowiska kserotermiczne. Bazując na zebranych informacjach możemy pokusić się o scha­rakteryzowanie fauny Ziemi Sądeckiej. Chcemy tu wskazać najbar­dziej typowe dla niej grupy zwierząt, a zarazem podkreślić znacze­nie tych elementów fauny, które stanowią czynnik odróżniający omawiany teren od obszarów sąsiednich. Współczesna fauna Sądecczyzny składa się z różnych grup tak pod względem pochodzenia, jak i wymagań ekologicznych. Najlicz­niejszą grupę tworzą gatunki pospolite ieurybiotyczne, o szerokim areale geograficznego rozprzestrzenienia, przystosowa­ne do bytowania w różnych warunkach klimatycznych i rozmaitych środowiskach. Mimo iż często występują one w znacznej liczbie osobników, nie stanowią elementu charakteryzującego omawiany teren. Prócz nich żyją tu jednak i gatunki specyficzne zarówno pod względem wymagań ekologicznych, jak i rozsiedlenia geograficzne­go. Należą do nich gatunki górskie w szerokim znaczeniu, obejmują­ce również faunę borealno-alpejską, oraz gatunki południowe o wy­raźnie ciepłolubnym charakterze. Wśród górskich elementów fauny wymienić mo­żemy jedyny zaliczany do tej grupy miejscowy gatunek ssaka – ry-jówkę górską, którą schwytano wśród rumowisk skalnych na Górze Parkowej w Krynicy. W Polsce znana jest ona z Sudetów oraz nie­których wyższych pasm karpackich. Prócz wymienionych już drozda obrożnego i orzechówki faunę górską ptaków reprezentuje pluszcz występujący tutaj – w odróżnie­niu od formy północnej – w postaci odrębnego podgatunku. Do ptaków górskich zaliczyć można również żyjącego w rezerwacie „Baniska” w Beskidzie Sądeckim dzięcioła trójpalczastego oraz pospolitą nad potokami Sądecczyzny pliszkę górską. Spośród pła­zów do tej grupy zwierząt należą dwa dobrze znane gatunki: sala­mandra i traszka górska. Niektóre gatunki górskie – zwłaszcza drobne kręgowce i znaczna liczba zwierząt bezkręgowych – zamieszkują wyłącznie jedno pasmo górskie, a nawet tylko jego część. Formy takie zwiemy endemi-t a m i. Do nich należy m.in. traszka karpacka zasiedlająca wyłącz­nie łuk Karpat oraz niewielki wschodni odcinek Sudetów. Szcze­gólnie godne uwagi są endemity i inne gatunki żyjące w Sądecczyź­nie, które są elementami charakterystycznymi dla Karpat Wscho­dnich. Znaczne ich nagromadzenie na tutejszym terenie sprawia, że nawiązuje on swym charakterem zoogeograficznym do fauny re­gionu wschodniokarpackiego. Wśród zwierząt, znanych już czytelni­kowi, do endemitów środkowowschodniokarpackich zaliczyć mo­żemy chrząszcza Trechus pulpani. Sporą liczbę gatunków o bardzo niewielkim areale rozsiedlenia spotykamy wśród chrząszczy z ro­dziny ryjkowców. W górnoreglowych lasach Beskidu Sądeckiego żyje Otiorhynchus proximus będący wysokogórskim endemitem Kar­pat. Obok niego na terenie Sądecczyzny spotykamy gatunek Otior­hynchus ligustici, którego tutejsza odmiana O. /. hormuzaM jest typową formą dla Karpat Wschodnich. Stamtąd również pochodzi wspomniany wcześniej ryjkowiec Donus rubi. Lokalne, endemiczne formy można zapewne znaleźć w pozosta­łych rodzinach chrząszczy, a także w innych grupach bezkręgowców, np. ślimaków, pająków, kosarzy czy zaleszczotków, lecz zwierzęta te na terenie Ziemi Sądeckiej są bardzo słabo poznane. Zwrócono natomiast uwagę na rozmieszczenie niewielkiej, żyjącej w górskich potokach pijawki Trocheta bykowskii i stwierdzono, że ten charak­terystyczny dla Karpat Wschodnich gatunek występuje w Polsce w Bieszczadach, a także w kilku potokach południowo-wschodniej części Beskidu Sądeckiego. Występowanie wschodniokarpackich zwierząt na Ziemi Sądeckiej ma bardzo nieliczne odpowiedniki w miejscowej szacie roślinnej. Fauna natomiast nieoczekiwanie koresponduje z poglądami nie­których geografów na temat podziału Karpat na jednostki niższego rzędu. Granicę między Karpatami Wschodnimi a Zachodnimi pro­wadzą oni wzdłuż Dunajca i Popradu. Zdecydowana jednak wię­kszość badaczy skłania się ku przesunięciu jej dalej na wschód. Trze­ba przyznać, iż w Bieszczadach zachodni kres występowania osią­ga znacznie więcej gatunków wschodniokarpackich aniżeli na Ziemi Sądeckiej, gdzie liczebną przewagę mają gatunki charakterystycz­ne dla zachodniej części Karpat. Dlatego wytyczenie granicy mię­dzy Karpatami Wschodnimi i Zachodnimi na styku Bieszczadów i Beskidu Niskiego wydaje się bardziej uzasadnione. Innym niezwykle charakterystycznym rysem fauny Sądecczyzny jest liczne występowanie gatunków ciepłolubnych. Ziemia ta’- obok Pienin – jest na terenie naszych Karpat najbogatszą ostoją południowych, ciepłolubnych zwierząt. Ten zaskakujący na­wet dla wytrawnego zoologa fakt został zanotowany przez wielu ba­daczy fauny Sądecczyzny. Oprócz wspomnianych już poprzednio gatunków znamy tu wiele ciepłolubnych zwierząt godnych uwagi, aby jednak nie nużyć czytelnika, ograniczymy się do wymienienia tylko kilku z nich. Jednym z najciekawszych przedstawicieli ciepłolubnej fauny pta­ków jest z pewnością muchołówka białoszyja. Północna granica za­sięgu tego gatunku w środkowej Europie przechodziła do niedawna przez południowe regiony obu państw niemieckich, Dolny Śląsk, dalej przez Bramę Morawską i omijała od południa Karpaty Za­chodnie. Na wschód od Bieszczadów przekraczała Karpaty Wscho­dnie i pięła się ku północy aż do Białowieży, skąd skręcała dalej na wschód. W latach sześćdziesiątych gatunek ten przekroczył Kar­paty, przesuwając granicę swego zasięgu. Obecnie z nowo zajętych obszarów znamy trzy liczniejsze kolonie. Jedna z nich znajduje się w Puszczy Niepołomickiej, gdzie muchołówka pospolicie zasiedla lasy gradowe. Dwie inne leżą w Karpatach: w dolnorscjowych bu­czynach bieszczadzkich oraz w starodrzewiu grądcvym na terenie rezerwatu „Obrożyska” koło Muszyny. Ta ostatnia, niedawno od­kryta, liczy zaledwie kilkanaście osobników. Jeszcze w poprzednim wydaniu tej książeczki pisaliśmy, że wystę­powanie na Ziemi Sądeckiej węża Eskulapa, wybitnie ciepłolubne­go gatunku, jest sprawą nie wyjaśnioną. W ostatnich latach kilku herpetologów odkryło dwa stanowiska tego największego przedsta­wiciela krajowych węży w okolicach Muszyny oraz w Zarzeczu k. Łącka. Należy sądzić, iż wąż ten występuje na Ziemi Sądeckiej rów­nież na kilku innych stanowiskach. Najwięcej przykładów wybitnie ciepłolubnych gatunków mamy jednak wśród bezkręgowców. Należą tu wyjątkowe w naszej faunie motyle, znane w Polsce wyłącznie z doliny Popradu – pachówka czarnoplameczka i Epipsilia latens. Inny gatunek, Habrinthis scita, żyje wyłącznie na ciepłych terenach Pienin i w okolicach Rytra w Be­skidzie Sądeckim. Również w okolicach Rytra żyje na jedynym sta­nowisku po północnej stronie Karpat Zachodnich południowy ga­tunek chruścika – Beraemyia hrabei. Wiele ciepłolubnych gatunków znajdziemy wśród chrząszczy. Koło Rytra występuje rzadki, połu­dniowoeuropejski element Choleua reitteri, należący do rodziny Catopidae. Żyją tu rzadkie ryjkowce Otiorhynchus austriacus, znany z Bałkanów, południowych Karpat i południowej części łuku Kar­pat Zachodnich, wdzierający się na północne skłony Beskidów wy­łącznie wzdłuż doliny Popradu, oraz Sitona cambrica, którą zna­leźć można na wilgotnych łąkach w pobliżu Rytra; zamieszkuje ona głównie północną Afrykę i południowo-wschodnią Europę, a przez środkową Europę przebiega północno-wschodnia granica jej zasię­gu. Trzecim ciekawym gatunkiem z rodziny ryjkowców jest Leio­soma oblongum, element górski, południowoeuropejski. Ryjkowiec ten ma w paśmie Jaworzyny Krynickiej izolowane od swego po­łudniowego zasięgu stanowiska. Bardzo interesujące gatunki – Macrolophus costalis i Actinonotus pulcher – reprezentują ciepłolubną faunę pluskwiaków. Są to zwie­rzęta stepowe, znalezione w Polsce wyłącznie w dolinie Popradu. Ich najbliższe stanowiska spotykamy dopiero daleko na południu, na stepach Niziny Węgierskiej. Nie mogąc z braku miejsca przytaczać dalszych przykładów ga­tunków ciepłolubnych, pragniemy jedynie zwrócić uwagę, że w żad­nej innej grupie zwierząt żyjących na Ziemi Sądeckiej nie znajdziemy tak wielu gatunków unikalnych dla fauny polskiej. Trzecim, charakterystycznym rysem miejscowej fauny jest, wbrew pozorom, stosunkowo dobry stopień zachowania gatunków puszczańskich, utrzymujących się tu przede wszystkim w le­sistych górach Beskidu Sądeckiego i południowo-wschodnich, zale­sionych rejonach Pogórza Rożnowskiego. Puszczańska zwierzyna Sądecczyzny nie wyróżnia się ani skła­dem gatunkowym, ani liczebnością spośród fauny otaczających ją regionów Karpat. Z dużych zwierząt, tak charakterystycznych dla prastarej puszczy karpackiej, nie zachowały się tu jedynie żubry. Nadal wędrują tędy pojedyncze okazy niedźwiedzia, grasują po Ziemi Sądeckiej wilki, jednym z najliczniejszych drapieżców jest ryś, trafiają się również pojedyncze okazy żbika. Nad wodami Dunajca żyją wydry, a w la­sach, jak przed wiekami, króluje okazały jeleń, który niepomiernie rozmnożył się w ostatnich latach. Spośród największych ptaków puszczańskich wytępiono na Ziemi Sądeckiej orły, choć co roku widuje się tu zalatujące z różnych stron pojedyncze okazy p. 61. Najpospolitszym dziennym ptakiem drapieżnym jest myszołów, liczne są także jastrzębie i pustułki. W niedostępnych lasach reglo­wych Beskidu Sądeckiego bytuje kilka osobników największej krajo­wej sowy – puchacza. Gatunkowi temu towarzyszy inny nocny dra­pieżca leśny – puszczyk. Stosunkowo dobrze zachowały się na Sądecczyźnie duże leśne kuraki. Ich największy przedstawiciel – głuszec – znany jest z kilku stałych tokowisk, głównie w Beskidzie Sądeckim, na północy zaś regionu spotyka się częściej cietrzewia. W miejscowych lasach po­spolicie występuje jarząbek, mniejszy krewniak dwu okazałych ku­raków. Bogata w gatunki i liczebna zwierzyna prapuszczy karpackiej, świadczy o zachowaniu w dobrym stanie biocenoz tego obszaru. Szczególnie istotne jest występowanie na Ziemi Sądeckiej dużych zwierząt drapieżnych, one bowiem stanowią ostatni człon łańcucha troficznego: roślinność lasu — zwierzęta roślinożerne drapieżniki. Te ostatnie skutecznie podtrzymują kondycję oraz regulują li­czebność tak cenionych przez myśliwych dużych zwierząt roślino­żernych. Mimo to wielu przedstawicieli służby leśnej, a także prze­ważająca część myśliwych uważa zwierzęta drapieżne za szkodniki w gospodarstwie łowieckim i tępi je – nieraz za pomocą wyjątkowo niehumanitarnych metod. Warto podkreślić, iż wytępienie dra­pieżców powoduje swoistą alienację zwierząt roślinożernych w bio­cenozie. Człowiek, biorąc na siebie rolę selekcjonera zwierzyny, robi to niestety nieskutecznie, doprowadzając do zwiększania fluk­tuacji liczebności tych zwierząt. Będąc jednocześnie ich konku­rentem w użytkowaniu pastwisk śródleśnych i wokółleśnych, po­woduje poważne zmiany w sposobie zachowania i odżywiania zwie­rząt roślinożernych. Zwierzęta te dotyczy to szczególnie kopytnych chronią się przed myśliwymi w młodnikach, gdzie intensywnie że­rują objadając młode drzewka, co przynosi ogromne szkody w gos­podarstwie leśnym. Chcąc się uchronić przed szkodami w lesie i wokół niego, „gospodarze lasu” tępią też bezlitośnie zwierzęta roślinożerne. Tak właśnie postąpiono niedawno z dzikiem, uznano bowiem, że ze względu na czynione szkody, nie ma dla niego miej­sca w mniejszych kompleksach leśnych. Naszym zdaniem – dopóki leśnicy uważają las za biocenozę, do­póty zasady ekologii lasu powinny być podstawowymi kanonami gospodarki leśnej. Eliminacja z biocenozy leśnej całego ogniwa łań­cucha troficznego, tzn. drapieżnych ssaków i ptaków, jest zabiegiem sprzecznym z zasadami ekologii. Konsekwencją takiego kroku nie jest domniemana poprawa bytu zwierząt roślinożernych, lecz ich stopniowa eliminacja.