1

2

3

4

5

 

Katowice

Województwo katowickie położone w południowej Pol­sce w dorzeczu dwóch największych rzek kraju — Wisły i Odry, zajmuje obszar o powierzchni 6650 km kw., stano­wiący 2,1 proc. powierzchni kraju. Obejmuje ziemie Gór­nego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego oraz niewielką część historycznej Małopolski. Od północy graniczy z wojewódz­twem częstochowskim, od wschodu — z miejskim woje­wództwem krakowskim i kieleckim, od południa z woje­wództwem bielskim i Czechosłowacją granica państwowa , a od zachodu z województwem opolskim. Warunki naturalne regionu nadają mu w przeważającej części charakter wyżynny. Większość obszaru zajmuje Wy­żyna Śląska. Na południu województwo wchodzi na tereny równinnych kotlin — Raciborskiej i Oświęcimskiej; wschod­nia granica przebiega przez jedną z najbardziej malowni­czych jednostek krajobrazowych — Wyżynę Krakowsko–Częstochowską, której środkowa część wchodzi w skład województwa. Wyżyna Śląska to obszar o powierzchni ok. 5500 km kw., o urozmaiconej rzeźbie i ciekawej budowie geologicznej.Od południa ogranicza ją Kotlina Oświęcimska, od północy i wschodu kuesta jurajska Wyżyny Krakowsko-Częstochow­skiej, a od zachodu Nizina Śląska. Osady paleozoiczne, przede wszystkim karbon, są podstawowymi utworami geo­logicznymi wyżyny i tworzą wielką nieckę węglową, po­ciętą licznymi uskokami. Na skałach karbońskich zalega wapień muszlowy, z którego zbudowane jest pasmo wznie­sień długości ok. 130 km. Nad poziom położonych na po­łudniu od nich karbońskich płaskowyży: katowickiego i mi-kołowskiego wznoszą się izolowane wzgórza wapienne. Na północy zalegają łupki ilaste i piaskowiec, przez które wy­żłobiła sobie dolinę Mała Panew. Ponieważ w trzeciorzędzie wyżyna była lądem, została ona kilkakrotnie zrównana. Najstarsze utwory występują na najwyższych punktach w poziomie około 370 m npm. Rzeki wyżyny zbiegają się wachlarzowato do dawnej zatoki morza trzeciorzędowego. Przez Wyżynę Śląską przeszły dwa zlodowacenia, pozostawiając po sobie w zagłębieniach te­renu grube, nieraz na kilkadziesiąt metrów, powłoki piasku. Tworzą one obecnie wielkie pola nieużytków, nagich, lot­nych piasków pozbawionych roślinności. Występują one koło Siewierza i Starczynowa oraz na północ od Olkusza. Te ostatnie noszą nazwę Pustyni Błędowskiej. Jest to naj­większy w Polsce obszar nagiego piasku o długości 8 km i szerokości około 4 km. Przez środek Pustyni Błędowskiej przepływa wąską doliną Biała Przemsza, której wody umoż­liwiają wegetację wąskiemu pasowi roślinności. Piaski błę­dowskie położone na wysokości około 310 m npm sięgają dość głęboko do 45 m i łatwo przepuszczają wodę. Z tego też powodu okolice te są bardzo ubogie w wodę i są miejs­cem fenomenów przyrodniczych — ginących rzek. Głównym — choć nie jedynym — bogactwem natural­nym wyżyny jest węgiel kamienny, który stał się przyczy­ną i podstawą rozwoju regionu. Całość zagłębia węglowe­go obejmuje obszar 5400 km kw. sięgając poza granice kra­ju, do Czechosłowacji. Do Polski należy 4450 km kw. Po­kłady węgla mają różną miąższość, dochodząc w okolicach Dąbrowy Górniczej nawet do grubości 16 m. Na różnej też głębokości zalegają. W niektórych miejscach, dzięki dyslo­kacji warstw, wychodzą nawet na powierzchnię, w innych, szczególnie w południowej części schodzą na kilkaset me­trów w głąb ziemi, a czasem nawet przekraczają 1000 m. Ogromne zasoby kryje szczególnie ziemia rybnicka, na po­łudniu województwa. W rejonie tym występuje najcen­niejszy rodzaj węgla, tzw. gazowo-koksowy. Ogólne zasoby obliczane są na około 7 miliardów ton. Węgiel kamienny zaczęto wydobywać dopiero pod ko­niec XVIII w. Górnictwo węglowe rozwinęło się tak, że stało się dominującą cechą regionu. Kopalnie węgla sku­piają się w wąskim stosunkowo paśmie między Dąbrową Górniczą i Gliwicami oraz na południu, w rejonie Rybni­ka, gdzie powstał Rybnicki Okręg Węglowy. Jednak nie węgiel był początkiem tradycji górniczych. Jednym z naj­starszych ośrodków górniczych są okolice Olkusza, gdzie zalegają pokłady rud ołowiu z niewielką domieszką srebra oraz rud cynkowych w dolomitach kruszconośnych. Już w XIV w. wydobywano tu galenę PbS z domieszką sre­bra. W XIX w. rozpoczęto także eksploatację rud cynku. Kruszce te występują również w okolicy Tarnowskich Gór. Na Wyżynie Śląskiej są także niewielkie pokłady węgla brunatnego występującego w okolicach Zawiercia, soli w rejonie Jastrzębia Zdroju, Żor i Goczałkowic oraz siarki w wąskim pasie od Olkusza aż poza Dąbrowę Górniczą. Północna granica województwa biegnie wzdłuż dwóch mniejszych jednostek regionalnych wyróżnionych w Wyży­nie Śląskiej: Obniżenia Warciańsko-Prośnieńskiego zaczy­nającego się w okolicy Zawiercia oraz Progu Woźnickiego, w szerokiej dolinie Małej Panwi. Idąc dalej na południe napotykamy najwyższą część wyżyny — Garb Tarnogór-ski, który maksymalną wysokość — 400 m npm — osiąga na położonej już poza województwem Górze św. Anny. W kierunku wschodnim wysokości obniżają się, nie prze­kraczając w środkowej części garbu, między Pyskowicami i Strzelcami Opolskimi, 250 m npm. Najbardziej urozmai­coną rzeźbę ma wschodnia część garbu, położona w wo­jewództwie. Na wysokości ok. 300—340 m npm leży pły­ta wapienna o ponad 20-kilometrowej szerokości, pocięta w poprzek dolinami Białej i Czarnej Przemszy oraz Bryni-cy. Najwyższym wzniesieniem tej części garbu jest Góra Sw. Doroty — 382 m — na północ od Dąbrowy Górniczej. Karbońskie płaskowyże w okolicach Katowic i Mikoło­wa nazwane zostały Górnośląskim Okręgiem Przemysło­wym. Nazwa ta weszła do powszechnego użycia, także w dokumentach i literaturze naukowej, po 1953 r. Jest to zresztą jedyna nazwa nieprzyrodnicza określająca jed­nostkę geograficzną. Ta część Wyżyny Śląskiej została bo­wiem tak przekształcona w wyniku działalności człowieka, że formy terenu, gleba, stosunki wodne i roślinność uległy zasadniczym przeobrażeniom, dalekim od ich pierwotnego kształtu. Jest to jedyny teren w Polsce, na który gospo­darka wywarła tak przemożny wpływ. Na stosunkowo nie­wielkim obszarze skupionych jest wiele miast, liczących po­nad 100 tysięcy mieszkańców, które w większości powsta­ły i rozwinęły się w ciągu ostatnich 100 lat. Tu też leży stolica województwa — Katowice. Najdalej na południe wysuniętą jednostką Wyżyny Ślą­skiej jest dość silnie pofałdowany Płaskowyż Rybnicki. Są­siadują na nim uprawne pola z kopalniami węgla kamien­nego. Niecka węglowa pokryta jest tu utworami mioceń­skimi o grubości przekraczającej nieraz 200 m. Wyżyna Krakowsko-Częstochowska od źródeł Warty pod Kromołowem koło Zawiercia na północy aż po Wolbrom na południu wchodzi w skład województwa katowickiego. Tu, pod Ogrodzieńcem znajduje się najwyższe wzniesienie województwa i Wyżyny Krakowsko-Częstochowskiej — Góra Zamkowa 504 m npm . Wyżyna, zbudowana z twardych, lecz rozpuszczalnych przez wodę wapieni, jest obszarem fascynujących zjawisk krasowych. Usiana ostań­cami i poprzecinana głębokimi dolinami rzek, o bogatej rzeźbie terenu. To niewątpliwie jeden z najciekawszych krajobrazowo terenów, cel pieszych wędrówek i wycie­czek nie tylko mieszkańców najbliższych okolic.Kotlina Oświęcimska, której część zajmuje południowy skraj województwa, to jeden z najbardziej zielonych te­renów regionu. Środkiem kotliny płynie Wisła, która mię­dzy Strumieniem a Goczałkowicami została spiętrzona, two­rząc największy w województwie zbiornik wodny. Kotlina Raciborska, przez którą płynie górna Odra to najdalej na południe i zachód wysunięty obszar wojewódz­twa. Jej dno wypełnione piaskami leży około 200 m poni­żej otaczającej ją od północy Wyżyny Śląskiej.

Współczesna fauna Sądecczyzny

Eksploracja faunistyczna Ziemi Sądeckiej zaczęła się bardzo daw­no, bo ponad 100 lat temu. Wiązała się ona ściśle z ośrodkiem kra­kowskim, skupiającym najliczniejszą kadrę naukową oraz najwy­bitniejszych uczonych ówczesnej Galicji. Znaczne ożywienie badań przypada na lata siedemdziesiąte ubiegłego wieku, kiedy to z inicja­tywy profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego powstała Akademia Umiejętności. W ramach Akademii aktywnie działała Komisja Fizjo­graficzna, której celem było popieranie i rozwijanie badań przyro­dniczych. Wyniki badań i obserwacji publikowano w „Sprawozda­niach Komisji Fizjograficznej Akademii Umiejętności”. Czaso­pismo to jest prawdziwą skarbnicą wiedzy o przyrodzie ówczesnej Ziemi Sądeckiej. Pisane barwną, XIX-wieczną polszczyzną spra­wozdania autorów stanowią dodatkowy walor tego niezmiernie in­teresującego periodyku. Początkowo Komisja współpracowała z wieloma terenowymi ko­respondentami, wśród których wyróżniają się aktywnością badacze Ziemi Sądeckiej F. Schille i M. Klemensiewicz. Wybitnym współ­pracownikiem Komisji był również S. Stobiecki. Ten niestrudzony badacz fauny Sądecczyzny, odkrywca stanowiska Pseudanophtalmus pilosellus stobieckii na Radziejowej, zebrał ponad milion okazów bez­kręgowców. Jego zbiory – przedstawiające ogromną wartość nauko­wą – są obecnie przechowywane w Zakładzie Zoologii Systematycz­nej PAN w Krakowie. W miarę upływu czasu więzy Komisji z tere­nowymi współpracownikami uległy rozluźnieniu. Przestali także zajmować się fauną Ziemi Sądeckiej badacze krakowscy. Obecnie Sądecczyzna nadal niezasłużenie leży na uboczu zainteresowań zoolo­gów. Jedyny wyjątek stanowią hydrobiolodzy. Od momentu jego powstania systematycznie badany jest zbiornik rożnowski, liczne publikacje obejmują także faunę Jeziora Czchowskiego. Bez prze­sady można stwierdzić, iż są to obecnie jedne z najlepiej poznanych zbiorników zaporowych w naszym kraju. Dokładne badania hydro-biologiczne objęły też rzeki Sądecczyzny. Przedmiotem komplekso­wych opracowań były Dunajec i Poprad, zbadano także dokładnie faunę Kryniczanki i Kamienicy Nawojowskiej. Fauna lądowa poznana jest nieporównanie gorzej. Najwięcej informacji mamy o kręgowcach, choć i w tej grupie badania np. ptaków są daleko mniej zaawansowane niż na innych obszarach na­szych Karpat. Wiedza o żyjących na terenie Sądecczyzny gatunkach bezkręgowców jest, jak zresztą w większości regionów kraju, nie­zadowalająca. Dotąd opracowano dokładnie faunę motyli i plus­kwiaków, stosunkowo wiele wiemy o przedstawicielach dwóch wiel­kich rodzin chrząszczy – biegaczach i ryjkowcach, ponadto spora- dyczne informacje dotyczą innych rodzin chrząszczy, błonkówek, szarańczaków, muchówek lądowych, pająków, ślimaków i innych, mniej licznych grup bezkręgowców. Biorąc pod uwagę stan znajomości fauny rozmaitych ekosystemów, za najlepiej zbadane – obok środowisk wodnych – uznać można ekosystemy upraw rolnych i sadów. Znacznie gorzej przedstawia się wiedza o zwierzętach leśnych oraz zamieszkujących środowiska kserotermiczne. Bazując na zebranych informacjach możemy pokusić się o scha­rakteryzowanie fauny Ziemi Sądeckiej. Chcemy tu wskazać najbar­dziej typowe dla niej grupy zwierząt, a zarazem podkreślić znacze­nie tych elementów fauny, które stanowią czynnik odróżniający omawiany teren od obszarów sąsiednich. Współczesna fauna Sądecczyzny składa się z różnych grup tak pod względem pochodzenia, jak i wymagań ekologicznych. Najlicz­niejszą grupę tworzą gatunki pospolite ieurybiotyczne, o szerokim areale geograficznego rozprzestrzenienia, przystosowa­ne do bytowania w różnych warunkach klimatycznych i rozmaitych środowiskach. Mimo iż często występują one w znacznej liczbie osobników, nie stanowią elementu charakteryzującego omawiany teren. Prócz nich żyją tu jednak i gatunki specyficzne zarówno pod względem wymagań ekologicznych, jak i rozsiedlenia geograficzne­go. Należą do nich gatunki górskie w szerokim znaczeniu, obejmują­ce również faunę borealno-alpejską, oraz gatunki południowe o wy­raźnie ciepłolubnym charakterze. Wśród górskich elementów fauny wymienić mo­żemy jedyny zaliczany do tej grupy miejscowy gatunek ssaka – ry-jówkę górską, którą schwytano wśród rumowisk skalnych na Górze Parkowej w Krynicy. W Polsce znana jest ona z Sudetów oraz nie­których wyższych pasm karpackich. Prócz wymienionych już drozda obrożnego i orzechówki faunę górską ptaków reprezentuje pluszcz występujący tutaj – w odróżnie­niu od formy północnej – w postaci odrębnego podgatunku. Do ptaków górskich zaliczyć można również żyjącego w rezerwacie „Baniska” w Beskidzie Sądeckim dzięcioła trójpalczastego oraz pospolitą nad potokami Sądecczyzny pliszkę górską. Spośród pła­zów do tej grupy zwierząt należą dwa dobrze znane gatunki: sala­mandra i traszka górska. Niektóre gatunki górskie – zwłaszcza drobne kręgowce i znaczna liczba zwierząt bezkręgowych – zamieszkują wyłącznie jedno pasmo górskie, a nawet tylko jego część. Formy takie zwiemy endemi-t a m i. Do nich należy m.in. traszka karpacka zasiedlająca wyłącz­nie łuk Karpat oraz niewielki wschodni odcinek Sudetów. Szcze­gólnie godne uwagi są endemity i inne gatunki żyjące w Sądecczyź­nie, które są elementami charakterystycznymi dla Karpat Wscho­dnich. Znaczne ich nagromadzenie na tutejszym terenie sprawia, że nawiązuje on swym charakterem zoogeograficznym do fauny re­gionu wschodniokarpackiego. Wśród zwierząt, znanych już czytelni­kowi, do endemitów środkowowschodniokarpackich zaliczyć mo­żemy chrząszcza Trechus pulpani. Sporą liczbę gatunków o bardzo niewielkim areale rozsiedlenia spotykamy wśród chrząszczy z ro­dziny ryjkowców. W górnoreglowych lasach Beskidu Sądeckiego żyje Otiorhynchus proximus będący wysokogórskim endemitem Kar­pat. Obok niego na terenie Sądecczyzny spotykamy gatunek Otior­hynchus ligustici, którego tutejsza odmiana O. /. hormuzaM jest typową formą dla Karpat Wschodnich. Stamtąd również pochodzi wspomniany wcześniej ryjkowiec Donus rubi. Lokalne, endemiczne formy można zapewne znaleźć w pozosta­łych rodzinach chrząszczy, a także w innych grupach bezkręgowców, np. ślimaków, pająków, kosarzy czy zaleszczotków, lecz zwierzęta te na terenie Ziemi Sądeckiej są bardzo słabo poznane. Zwrócono natomiast uwagę na rozmieszczenie niewielkiej, żyjącej w górskich potokach pijawki Trocheta bykowskii i stwierdzono, że ten charak­terystyczny dla Karpat Wschodnich gatunek występuje w Polsce w Bieszczadach, a także w kilku potokach południowo-wschodniej części Beskidu Sądeckiego. Występowanie wschodniokarpackich zwierząt na Ziemi Sądeckiej ma bardzo nieliczne odpowiedniki w miejscowej szacie roślinnej. Fauna natomiast nieoczekiwanie koresponduje z poglądami nie­których geografów na temat podziału Karpat na jednostki niższego rzędu. Granicę między Karpatami Wschodnimi a Zachodnimi pro­wadzą oni wzdłuż Dunajca i Popradu. Zdecydowana jednak wię­kszość badaczy skłania się ku przesunięciu jej dalej na wschód. Trze­ba przyznać, iż w Bieszczadach zachodni kres występowania osią­ga znacznie więcej gatunków wschodniokarpackich aniżeli na Ziemi Sądeckiej, gdzie liczebną przewagę mają gatunki charakterystycz­ne dla zachodniej części Karpat. Dlatego wytyczenie granicy mię­dzy Karpatami Wschodnimi i Zachodnimi na styku Bieszczadów i Beskidu Niskiego wydaje się bardziej uzasadnione. Innym niezwykle charakterystycznym rysem fauny Sądecczyzny jest liczne występowanie gatunków ciepłolubnych. Ziemia ta’- obok Pienin – jest na terenie naszych Karpat najbogatszą ostoją południowych, ciepłolubnych zwierząt. Ten zaskakujący na­wet dla wytrawnego zoologa fakt został zanotowany przez wielu ba­daczy fauny Sądecczyzny. Oprócz wspomnianych już poprzednio gatunków znamy tu wiele ciepłolubnych zwierząt godnych uwagi, aby jednak nie nużyć czytelnika, ograniczymy się do wymienienia tylko kilku z nich. Jednym z najciekawszych przedstawicieli ciepłolubnej fauny pta­ków jest z pewnością muchołówka białoszyja. Północna granica za­sięgu tego gatunku w środkowej Europie przechodziła do niedawna przez południowe regiony obu państw niemieckich, Dolny Śląsk, dalej przez Bramę Morawską i omijała od południa Karpaty Za­chodnie. Na wschód od Bieszczadów przekraczała Karpaty Wscho­dnie i pięła się ku północy aż do Białowieży, skąd skręcała dalej na wschód. W latach sześćdziesiątych gatunek ten przekroczył Kar­paty, przesuwając granicę swego zasięgu. Obecnie z nowo zajętych obszarów znamy trzy liczniejsze kolonie. Jedna z nich znajduje się w Puszczy Niepołomickiej, gdzie muchołówka pospolicie zasiedla lasy gradowe. Dwie inne leżą w Karpatach: w dolnorscjowych bu­czynach bieszczadzkich oraz w starodrzewiu grądcvym na terenie rezerwatu „Obrożyska” koło Muszyny. Ta ostatnia, niedawno od­kryta, liczy zaledwie kilkanaście osobników. Jeszcze w poprzednim wydaniu tej książeczki pisaliśmy, że wystę­powanie na Ziemi Sądeckiej węża Eskulapa, wybitnie ciepłolubne­go gatunku, jest sprawą nie wyjaśnioną. W ostatnich latach kilku herpetologów odkryło dwa stanowiska tego największego przedsta­wiciela krajowych węży w okolicach Muszyny oraz w Zarzeczu k. Łącka. Należy sądzić, iż wąż ten występuje na Ziemi Sądeckiej rów­nież na kilku innych stanowiskach. Najwięcej przykładów wybitnie ciepłolubnych gatunków mamy jednak wśród bezkręgowców. Należą tu wyjątkowe w naszej faunie motyle, znane w Polsce wyłącznie z doliny Popradu – pachówka czarnoplameczka i Epipsilia latens. Inny gatunek, Habrinthis scita, żyje wyłącznie na ciepłych terenach Pienin i w okolicach Rytra w Be­skidzie Sądeckim. Również w okolicach Rytra żyje na jedynym sta­nowisku po północnej stronie Karpat Zachodnich południowy ga­tunek chruścika – Beraemyia hrabei. Wiele ciepłolubnych gatunków znajdziemy wśród chrząszczy. Koło Rytra występuje rzadki, połu­dniowoeuropejski element Choleua reitteri, należący do rodziny Catopidae. Żyją tu rzadkie ryjkowce Otiorhynchus austriacus, znany z Bałkanów, południowych Karpat i południowej części łuku Kar­pat Zachodnich, wdzierający się na północne skłony Beskidów wy­łącznie wzdłuż doliny Popradu, oraz Sitona cambrica, którą zna­leźć można na wilgotnych łąkach w pobliżu Rytra; zamieszkuje ona głównie północną Afrykę i południowo-wschodnią Europę, a przez środkową Europę przebiega północno-wschodnia granica jej zasię­gu. Trzecim ciekawym gatunkiem z rodziny ryjkowców jest Leio­soma oblongum, element górski, południowoeuropejski. Ryjkowiec ten ma w paśmie Jaworzyny Krynickiej izolowane od swego po­łudniowego zasięgu stanowiska. Bardzo interesujące gatunki – Macrolophus costalis i Actinonotus pulcher – reprezentują ciepłolubną faunę pluskwiaków. Są to zwie­rzęta stepowe, znalezione w Polsce wyłącznie w dolinie Popradu. Ich najbliższe stanowiska spotykamy dopiero daleko na południu, na stepach Niziny Węgierskiej. Nie mogąc z braku miejsca przytaczać dalszych przykładów ga­tunków ciepłolubnych, pragniemy jedynie zwrócić uwagę, że w żad­nej innej grupie zwierząt żyjących na Ziemi Sądeckiej nie znajdziemy tak wielu gatunków unikalnych dla fauny polskiej. Trzecim, charakterystycznym rysem miejscowej fauny jest, wbrew pozorom, stosunkowo dobry stopień zachowania gatunków puszczańskich, utrzymujących się tu przede wszystkim w le­sistych górach Beskidu Sądeckiego i południowo-wschodnich, zale­sionych rejonach Pogórza Rożnowskiego. Puszczańska zwierzyna Sądecczyzny nie wyróżnia się ani skła­dem gatunkowym, ani liczebnością spośród fauny otaczających ją regionów Karpat. Z dużych zwierząt, tak charakterystycznych dla prastarej puszczy karpackiej, nie zachowały się tu jedynie żubry. Nadal wędrują tędy pojedyncze okazy niedźwiedzia, grasują po Ziemi Sądeckiej wilki, jednym z najliczniejszych drapieżców jest ryś, trafiają się również pojedyncze okazy żbika. Nad wodami Dunajca żyją wydry, a w la­sach, jak przed wiekami, króluje okazały jeleń, który niepomiernie rozmnożył się w ostatnich latach. Spośród największych ptaków puszczańskich wytępiono na Ziemi Sądeckiej orły, choć co roku widuje się tu zalatujące z różnych stron pojedyncze okazy p. 61. Najpospolitszym dziennym ptakiem drapieżnym jest myszołów, liczne są także jastrzębie i pustułki. W niedostępnych lasach reglo­wych Beskidu Sądeckiego bytuje kilka osobników największej krajo­wej sowy – puchacza. Gatunkowi temu towarzyszy inny nocny dra­pieżca leśny – puszczyk. Stosunkowo dobrze zachowały się na Sądecczyźnie duże leśne kuraki. Ich największy przedstawiciel – głuszec – znany jest z kilku stałych tokowisk, głównie w Beskidzie Sądeckim, na północy zaś regionu spotyka się częściej cietrzewia. W miejscowych lasach po­spolicie występuje jarząbek, mniejszy krewniak dwu okazałych ku­raków. Bogata w gatunki i liczebna zwierzyna prapuszczy karpackiej, świadczy o zachowaniu w dobrym stanie biocenoz tego obszaru. Szczególnie istotne jest występowanie na Ziemi Sądeckiej dużych zwierząt drapieżnych, one bowiem stanowią ostatni człon łańcucha troficznego: roślinność lasu — zwierzęta roślinożerne drapieżniki. Te ostatnie skutecznie podtrzymują kondycję oraz regulują li­czebność tak cenionych przez myśliwych dużych zwierząt roślino­żernych. Mimo to wielu przedstawicieli służby leśnej, a także prze­ważająca część myśliwych uważa zwierzęta drapieżne za szkodniki w gospodarstwie łowieckim i tępi je – nieraz za pomocą wyjątkowo niehumanitarnych metod. Warto podkreślić, iż wytępienie dra­pieżców powoduje swoistą alienację zwierząt roślinożernych w bio­cenozie. Człowiek, biorąc na siebie rolę selekcjonera zwierzyny, robi to niestety nieskutecznie, doprowadzając do zwiększania fluk­tuacji liczebności tych zwierząt. Będąc jednocześnie ich konku­rentem w użytkowaniu pastwisk śródleśnych i wokółleśnych, po­woduje poważne zmiany w sposobie zachowania i odżywiania zwie­rząt roślinożernych. Zwierzęta te dotyczy to szczególnie kopytnych chronią się przed myśliwymi w młodnikach, gdzie intensywnie że­rują objadając młode drzewka, co przynosi ogromne szkody w gos­podarstwie leśnym. Chcąc się uchronić przed szkodami w lesie i wokół niego, „gospodarze lasu” tępią też bezlitośnie zwierzęta roślinożerne. Tak właśnie postąpiono niedawno z dzikiem, uznano bowiem, że ze względu na czynione szkody, nie ma dla niego miej­sca w mniejszych kompleksach leśnych. Naszym zdaniem – dopóki leśnicy uważają las za biocenozę, do­póty zasady ekologii lasu powinny być podstawowymi kanonami gospodarki leśnej. Eliminacja z biocenozy leśnej całego ogniwa łań­cucha troficznego, tzn. drapieżnych ssaków i ptaków, jest zabiegiem sprzecznym z zasadami ekologii. Konsekwencją takiego kroku nie jest domniemana poprawa bytu zwierząt roślinożernych, lecz ich stopniowa eliminacja.